Żeby sprawa była jasna. Prywatnie od dłuższego czasu jestem użytkownikiem urządzeń Amazfita, a na moim nadgarstku najczęściej można zobaczyć pierwszego Balance, ewentualnie T-Rexa 3 – w zależności od sytuacji. W szufladzie znajdzie się też Galaxy Watch4 Samsunga i TicWatch Atlas, do których wracam na chwilę od czasu do czasu. Testowałem również Garminy, Xiaomi i urządzenia innych firm, ale – z różnych powodów – nie przekonały mnie do siebie na tyle, by zostać z nimi na dłużej. I to nie tak, że są złe – niektóre z nich były wręcz „za dobre”, a ja nie wykorzystywałem ich potencjału. Tymczasem Amazfit Balance ma w zasadzie wszystko na czym mi zależy – płatności, rozmowy, możliwość odpisywania na wiadomości, wyświetlanie zdjęć, dobry czas pracy na baterii, rozbudowane monitorowanie funkcji zdrowotnych, psychofizycznych i aktywności. Dodatkowo teraz to wszystko można mieć teraz już za 699 zł co jest ceną bardziej niż konkurencyjną w porównaniu z innymi producentami.
Co jeszcze znajdziemy w zegarku? Tu najlepiej chyba będzie oddać głos Amazfitowi:
• 170 trybów sportowych, w tym dyscypliny nowe lub szybko zdobywające popularność jak HYROX, nurkowanie głębinowe, golf wraz z zaawansowanymi i szczegółowymi parametrami:
◦ trzy tryby HYROX: HYROX Race, HYROX PFT oraz HYROX Training.
◦ tryb golf w Balance 2 z dostępem do 40 tys. pól golfowych mierzy m.in. odległość między graczem a dołkiem, wyświetla przeszkody, liczbę uderzeń i punkty.
◦ Do wyboru aż 16 trybów rejestrujących sporty wodne, w tym scuba freediving, który rejestruje m.in. czas zanurzenia, NDL, PPO2, EAN.
• 4 rodzaje bezpłatnych map: miejskie z nazwami ulic, konturowe, stoki narciarskie i wspomniane mapy z polami golfowymi.
• Dokładny pomiar tempa i prędkości dzięki podwójnej antenie geolokalizacyjnej obsługującej sześć systemów satelitarnych m.in. GPS i Galileo.
• Precyzyjny monitoring procesów regeneracyjnych: Monitoring danych treningowych i regeneracyjnych m.in. HR, spoczynkowe HR, wysiłek aerobowy i anaerobowy, VO₂ Max, przeciążenia treningowe, poziom sprawności, stresu i zmęczenia, czas do pełnej regeneracji, zmienność rytmu serca (HRV), analiza snu
• BioCharge™ Energy Score, czyli monitoring aktualnego poziomu zmęczenia. Uwzględniająca m.in. ćwiczenia, stres, odpoczynek, drzemki w ciągu dnia i jakąkolwiek aktywność fizyczną.
• Możliwość rozbudowania danych treningowych o dodatkowe parametry dzięki bezpłatnym mini-aplikacjom dostępnym w Zepp App, współpraca z urządzeniami peryferyjnymi i udostępnianie danych na zewnętrznych platformach sportowych (Strava, komoot, Apple Health, Health Connect, Training Peaks, Relive, Google Fit, adidas Running).
• System operacyjny Zepp OS 5 stworzony w oparciu o wskazówki osób regularnie trenujących, w tym interfejs z sześciopoziomowym systemem rozmiarów czcionek, prostszy dostęp do powiadomień w trakcie treningów, głosowe sterowania zegarkiem w trakcie ćwiczeń, więcej alertów treningowych.
Jest App Store czyli sklep z aplikacjami – darmowymi i płatnymi, przydatnymi mniej lub bardziej. Ale tu od czasów pierwszego modelu Balance w zasadzie nic się nie zmieniło, czyli na obu urządzeniach możemy zainstalować to samo i w ten sam sposób z aplikacji i funkcji korzystać. Więc jest dobrze, ale w pierwszej wersji jest tak samo. Albo, biorąc pod uwagę mierzenie składu ciała, nawet nieco lepiej. Jest jednak jedna rzecz, która może przechylić szalę na korzyść nowego modelu.
Nie będę ukrywał, mam tu spory zgryz. Bo z jednej strony Balance 2 jest bardzo udanym urządzeniem – świetnie wykonanym, z doskonałym ekranem i mnóstwem funkcji. Tyle, że kosztuje 1299 zł. A wciąż bardzo dobry, pierwszy Balance jest do kupienia za 699 zł. Jasne – jest gorzej wykonany, ma ciemniejszy ekran, słabszą baterię. Ale to wciąż smartwatch z mnóstwem zalet i jeśli się starzeje, to z klasą. Więc moim zdaniem jeżeli ktoś go używa i jest zadowolony, to spokojnie może go używać dalej, czekając aż cena 2-ki spadnie. Natomiast jeżeli ktoś chce zacząć swoją przygodę z serią Balance – do czego serdecznie zachęcam – niech wybiera zgodnie z zasobnością portfela. Na który model by się nie zdecydował – będzie zadowolony.