Strona główna » Honor 600 Pro. Pierwsze wrażenia

Honor 600 Pro. Pierwsze wrażenia

Autor Mirosław Mazanec
0 komentarze

Honor pokazuje swoją serię „wypasionych średniaków”. Ja miałem okazję przetestować najmocniejszą wersję. Jakie są moje wrażenia?

Po pierwsze – kiedy piszę tekst – nie znam jeszcze ceny tego urządzenia. Przecieki mówią o kwocie w okolicach tysiąca dolarów, co dawałoby około 4 tys. złotych. To dużo, ale inni oferują mniej, a chcą więcej – mam tu na myśli np. vivo X300 FE które kosztuje 4499 zł. Lepszy od niego pod względem optyki vivo X300 również kosztuje 4499 zł, ale – to już nie kłopot Honora.

Po drugie – sezon na klony iPhonów 17 pro uważam za rozpoczęty. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego chińscy producenci na siłę chcą upodobnić swoje urządzenia do urządzeń amerykanów. Jedyne co im trzeba oddać to to, że są konsekwentni i nie jest to tylko domena Honora (on chyba debiutuje w tej roli) ale i innych firm.

I po trzecie – urządzenie mam dosyć krótko, więc choć korzystam z niego intensywnie – to jednak trudno nazwać te kilka dni pełnym testem – umówmy się raczej, że są to moje pierwsze wrażenia.

Honor 600 Pro. Budowa, ekran

Do budowy nie mam uwag. Skoro mówimy o klonie iPhona – to w zasadzie z konstrukcją urządzenia wszyscy są już od dawna zaznajomieni. Płaskie boki, przycisk konfigurowalny (AI, migawka aparatu), niemal identyczna wyspa z obiektywami – zaskoczeń brak. Do tego matowe szkło z tyłu, rama oczywiście z aluminium, jazda obowiązkowa czyli norma IP 68/69, dwa świetnej jakości głośniki, ładowanie indukcyjne – jest wszystko co trzeba. Wymiary urządzenia to 156 x 74.7 x 7.8 mm, waga – 195 g.

Przód to ekran AMOLED o przekątnej 6.57 cala i jasności maksymalnej 8000 nitów. To pewnie wartość mierzona w jednym punkcie, ale i tak – to jeden z najjaśniejszych ekranów, z jakimi miałem ostatnio do czynienia – widoczność w pełnym słońcu – a podczas testów trafiłem na taką przepiękną pogodę – była wręcz rewelacyjna.

Żeby nie było tak pięknie. Czytnik linii papilarnych jest optyczny a nie ultradźwiękowy – co dziwi przy tej cenie, a Always on Display, choć w dwóch opcjach do wyboru, czyli albo na wygaszonym, albo na półprzeźroczystym ekranie, to wyświetla się tylko przez kilka sekund i gaśnie – czego nie jestem w stanie zupełnie zrozumieć.
Honor 600 Pro. Działanie, oprogramowanie
Do działanie się już nie przyczepię, bo nie mam do czego. Smartfon pracuje na Snapdragonie 8 Elite, wciąż doskonałym procesorze, mamy – a przynajmniej ja miałem w swoim urządzeniu testowym – 12 GB RAM i 512 pamięci wbudowanej w standardzie UFS 3.1. I tak – na rynku jest procesor wydajniejszy i szybsza pamięć, ale zapewniam was – w codziennym używaniu nie ma żadnej różnicy – inne będą tylko wyniki w benchmarkach. Dla porządku – w AnTuTu mamy 2652706 pkt. co daje urządzeniu 25 pozycję – między vivo X200 Pro a Samsungiem Galaxy S25 na Snapdragonie. Smartfon zagrzał się podczas testu do bardzo wysokich 47 stopni, ale podczas normalnego używania nie zauważyłem, by nagrzewał się nadmiernie. Choć pewnie przyciśnięty jakąś grą zrobi się nieprzyjemnie gorący.
Codzienna praca jest przyjemna, bezproblemowa, wszystko w telefonie dzieje się w błyskawicznym tempie, oczywiście jest NFC więc i płatności, GPS lokalizuje nas szybko, jakość rozmów jest bez zastrzeżeń. Jest też WiFi 6, kodeki aptX w tym HD, dioda podczerwieni.
Oprogramowanie – mamy Androida 16, zapewnienie 6 dużych aktualizacji systemu, nakładkę MagicOS w wersji 10, która przypomina stare smartfony Huaweia. I niestety sporo śmieci czyli aplikacji które producent instaluje nie pytając nas o zgodę. Na szczęście można je odinstalować. Jest też sporo AI zamknięte głównie w apce Honor AI – napisy, tłumaczenie, pisanie itd.
Honor 600 Pro. Zdjęcia, filmy
Zestaw kamer jest ok, mamy mix flagowców ze średnią półką. To: • obiektyw główny 200 MP, f/1.9, 1/1.4″, 0.56µm, PDAF, OIS; • obiektyw tele 50 MP, f/2.8, PDAF, 3.5x optyczny zoom; • szeroki kąt 12 MP, f/2.2, 112˚, AF; • selfie 50 MP, f/2.0.
HONOR 600 Pro
Obiektyw główny to sensor Samsung ISOCELL HP3 wykorzystywany w urządzeniach raczej ze średniej półki, znany m.in. z Honora 400 czy realme 11 Pro+. Jakość zdjęć jest bardzo dobra. Szybka migawka, śliczne, leciutko podkręcone kolory, mnóstwo szczegółów, piękne rozmycie tła przy zbliżeniach bądź w trybie portretowym, brak przepaleń przy kontrastowych ujęciach. To co odróżnia te telefony od flagowców to jakość zoomu. Tu producent dając 7x powiększenie na głównej stronie aplikacji aparatu sugeruje, że można spokojnie używać tej wartości. Jednak ponieważ jest ono realizowane 50 MP obiektywem tele a nie główną, 200 MP matrycą, po przybliżeniu widać, że ilość szczegółów choć niezła, to jednak nie jest taka, jak w najnowszych flagowcach, gdzie przycięcie następuje z lepszych, większych, jaśniejszych obiektywów z większą rozdzielczością 200 MP.
Świetnie wychodzą filmy – można się przełączać pomiędzy obiektywami w 4K 30 FPS, przejście na 60 FPS eliminuje nagrania z szerokiego kąta. Można też przejść podczas nagrania na kamerkę do selfie, czy wytłumić szumy otoczenia i wzmocnić nasz głos.
Jedyne czego nie udało mi się jeszcze sprawdzić, to zdjęcia nocne, miałem za mało czasu. Ale znając Honora, zakładam, że tu też nie będzie żadnych braków.
Honor 600 Pro. Bateria
Bateria ma 6400 mAh, w Chinach jest większa o 600 mAh. Daje nam to do dwóch dni przy lekkim używaniu, półtora przy normalnym (tak było w moim przypadku) albo jeden baaardzo intensywny. Telefon ładujemy z mocą 80W przez kabel i 50W indukcyjnie. Ładowarki w zestawie nie ma, jak ładując go 120W ładowarką motoroli potrzebowałem około 55 min. przy gniazdku.
Honor 600 Pro. Podsumowanie
Czyli. Wszystko zależy od ceny, której niestety, pisząc te słowa, jeszcze nie znam. Jeżeli będzie ona niższa niż 4 tys. to jak na dzisiejsze warunki rynkowe – nie jest źle. Choć konkurencja jest spora. Mamy Samsungi S24, 25, 26 – słabsze, ale z cieszące się większym zaufaniem klientów. Mamy Xiaomi 15 i 17, jest w końcu iPhone 17 – gorszy pod względem optyki, ale poza tym – nic mu nie brakuje. Jest też cała armia POCO z doskonałym F8 Ultra na czele czy OPPO Więc Honor, choć bardzo dobry, może nie mieć łatwo.

Możesz również lubić