Strona główna » Moje ulubione smartfony 2025 (jak wybrać dla siebie najlepszy telefon) [PORADNIK]

Moje ulubione smartfony 2025 (jak wybrać dla siebie najlepszy telefon) [PORADNIK]

Autor Mirosław Mazanec
0 komentarze
Który smartfon robi moim zdaniem najlepsze zdjęcia? Który ma najlepszy stosunek ceny do jakości? A którego ja używam? Zapraszam na podsumowanie tego roku.
Po pierwsze – nie ma czegoś takiego jak najlepszy telefon. Ilu użytkowników tyle opinii, dla jednego najważniejsza jest wydajność a fotografię ma „w głębokim poważaniu”, dla innego liczą się tylko i wyłącznie zdjęcia, trzeci chce mieć urządzenie małe i zgrabne, czwarty – kolorowe itp., itd…
Dlatego nie będę się silił na wybierane jednego modelu. Ale oczywiści spróbuję zastanowić się, co w tym roku wywarło na mnie najlepsze wrażenie, i przy okazji podpowiedzieć Wam, jak sprawić sobie smartfon z którego będziemy zadowoleni i który będzie nam służył przez lata. I nie, wcale nie jest tak, że żeby być zadowolonym, musimy sprzedać nerkę.
Swój ranking podzieliłem na trzy kategorie: „Bezpieczne”, „Rozsądne” i „Sky is the limit”, czy też z polskiego – „szalej dusza, piekła nie ma”. I proszę pamiętać – to zestawienie jest moje, więc jak najbardziej można się z nim nie zgadzać, ale proszę je uszanować, tak jak ja szanuję każdą opinię mojego widza/czytelnika.
Niech za przykład posłużą nam… samochody. Ja jeżdżę kombi, bo lubię mieć duży bagażnik i sporo miejsca. Na obecnym etapie życia nie kupiłbym sobie auta sportowego, i to nie tylko dlatego, że mnie nie stać. Niewygodnie się do nich wsiada, są głośne, dużo palą, mają małe bagażniki. Są po prostu nie dla mnie. Ale to wcale nie oznacza, że będę je krytykował czy odmawiał im prawa bytu. Bo one mają swoich klientów, swoją grupę docelową, do której ja się już po prostu nie zaliczam. Podobnie jest z elektrykami, małymi autami miejskimi albo wielkimi SUV-ami.
Kategoria „Bezpieczne”
Tu wrzucam trzy marki – Samsung, Google i Apple. To firmy które w tym roku były mocno krytykowane (najmniej może Apple) za brak innowacji w najnowszych modelach i tak, jest to prawda. Ale dla bardzo dużej grupy odbiorców cały czas są one najsensowniejszym wyborem. Z dwóch powodów.
iPhone 17 Air
Pierwszy, trochę nieoczywisty, to polityka. Przypadek Huaweia odciętego najpierw od usług Google a potem od procesorów pokazuje, że w dzisiejszym świecie wszystko jest możliwe. USA pogroziły Chinom, praktycznie zamykając globalny interes Huaweia i skazując go na bytność głównie na rodzimym rynku. Czy tak może się stać z kolejnymi producentami? Teoretycznie tak, praktycznie to chyba jednak niemożliwe, bo oba mocarstwa są od siebie w jakiś sposób zależne. W dużym uproszczeniu – USA kontrolują produkcję procesorów, za to Chiny mają metale ziem rzadkich, bez których nie obejdą się przemysł motoryzacyjny czy AGD. Mamy więc pat, oba mocarstwa trzymają się w szachu i są chyba na siebie skazane, przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Ale – nigdy nic nie wiadomo.
Drugi powód to przyzwyczajenie – tych marek używamy od lat (w Polsce może nieco mniej dotyczy to Pixeli, ale i one mają wierną i stale powiększającą się grupę zadowolonych użytkowników). Przywykliśmy do funkcji, wyglądu, działania, jesteśmy z nich zadowoleni i czujemy się z nimi dobrze, więc nie mamy powodów, by to odczucie zmieniać. Nie wymieniamy ich też co roku, a producenci mają tego świadomość i oferują najdłuższe, bo aż 7-letnie wsparcie flagowych modeli, ale nie tylko ich.
Samsung Galaxy S25 Ultra
Przechodząc zaś do konkretów – teoretycznie kolejne modele są lepsze od tych starszych, więc, należałoby polecić najnowsze topowe urządzenia – Pixela 10 Pro XL, Samsunga Galaxy S25 Ultra czy iPhona 17 Pro Max. Ale ja zachęcam do sięgnięcia po starsze modele – Pixele z serii 9, Samsungi S24 czy iPhony 16. Choć tu moim faworytem będzie jednak podstawowy iPhone 17, naprawiający braki modelu 16 i kosztujący 3999 zł. Kto nie jest smartfonowym „freakiem” czyli używa jakiegoś iPhona od 12 w górę – może pomyśleć o zmianie.
Z kolei w Pixelach, jeśli nie chcemy wydawać majątku, warto spojrzeć na model 9a – świetnie działa, ma bardzo dobrą baterię.
Kategoria „Rozsądne”
Tu wypływamy na szersze wody. Marek mamy już dużo więcej, także chińskich, ale tak teraz wygląda ten rynek – Sony już się nie liczy, podobnie, niestety, jest z Asusem.
Jak zdefiniować słowo „rozsądne”? Otóż mówimy tu o smartfonach na które nie trzeba wydawać majątku, ale które powinny zadowolić większość użytkowników – z wyłączeniem tych, którzy kładą nacisk na słowo „naj” używane w jakimkolwiek smartfonowym kontekście. Czyli będziemy mieli dobrą baterię, dobry ekran, dobre zdjęcia czy dobre działanie. Czego chcieć więcej?
Oczywiście będziemy mieć też tu zbiory wspólne z pierwszą kategorią, bo ja wrzuciłbym tu Pixela 9a, 9 (tak wiem, nie są wydane w tym, ale w zeszłym roku, jednak biorąc 7 lat aktualizacji dopuszczam takie odstępstwo od reguły).
Pixel 9a

Oczywiście będziemy mieć też tu zbiory wspólne z pierwszą kategorią, bo ja wrzuciłbym tu Pixela 9a, 9 (tak wiem, nie są wydane w tym, ale w zeszłym roku, jednak biorąc 7 lat aktualizacji dopuszczam takie odstępstwo od reguły).

Jednak moimi faworytami będą dwa modele POCO. To POCO F8 Ultra i F8 Pro. Submarka Xiaomi powróciła tu do korzeni i za niewielkie pieniądze oferuje nam bardzo, bardzo dużo. Zaczynając od F8 Pro – mamy w nim Snapdragona 8 Elite, więc działa doskonale, świetny ekran, baterię, dobrą optykę w miare kompaktowe rozmiary i cenę niemal z kosmosu, bo trzeba za niego zapłacić tylko 2100 zł.

POCO F8 Ultra
POCO F8 Ultra
Droższa jest Ultra (której jeszcze nie mam, ale która już do mnie jedzie) – kosztuje 2700 bez złotówki (po 21 grudnia oba modele mają być droższe o 300 zł). Telefon ma topowy, najnowszy Snapdragon 8 Elite Gen 5, świetny ekran, baterię, na papierze bardzo dobry zestaw obiektywów z 5x zoomem optycznym – który najczęściej znajdziemy w najdroższych flagowcach.
Stosunek ceny do jakości jest w obu przypadkach doskonały.
Dla porównania – wciąż świetny, wydany również w tym roku POCO F7 Ultra, tyle że jest o 8-ki… droższy. Tak, nowszy F8 Pro wygrywa ceną, teraz można go dostać za bezkonkurencyjne 2100 zł. Telefon mam, używa mi się go świetnie i spokojnie mogę napisać że to powrót starego dobrego POCO – z doskonałym stosunkiem ceny do jakości. Gdyby ktoś chciał trochę więcej (ładowanie bezprzewodowe, lepszy szeroki kąt), to wciąż może zapolować na F7 Ultra, tyle że musi wydać 2800 zł.
Jakie inne „rozsądne” smartfony AD 2025 uważam jeszcze za godne polecenia? To m.in. POCO F7 Ultra, (2800 zł), OPPO Reno 14 (2400 zł), HONOR 400 Pro (2599 zł), moto edge 60 Pro (2399 zł), realme 14 Pro Plus (1999 zł).
Honor 400 Pro
Dlaczego właśnie one? Każdy dysponuje trzema obiektywami z tyłu, więc mamy spore możliwości foto – choć oczywiście – niektóre mają 8 MP szeroki kąt albo tele 10 MP. Ale i tak jest ok, a cena jest stosunkowo niska. Wszystkie mają bardzo dobre ekrany, baterie, a działanie jest od dobre (realme) do bardzo dobre (cała reszta). Więc każdy z nich będzie „rozsądnym” wyborem.
Kategoria „Sky is the limit”

Jak mówi teraz młodzież, „czas odpiąć wrotki”. Zapominamy o finansowych ograniczeniach, bo przecież 6 i więcej tysięcy nie dla każdego musi być barierą nie do pokonania, a niektórzy wręcz uważają, że warto. W tym wypadku płacić będziemy głównie za bardzo rozbudowaną optykę, albo nietypową zaawansowaną formę. Ale oczywiście cała reszta, z mocą, wyświetlaczami i baterią – będzie, albo powinna być – również topowa.

Przez moje ręce przewinęło się kilka flagowców – nie miałem Huaweia Pury 80 Ultry (mam nadzieję, że to się zmieni), który przez wiele osób uznawany jest za mistrza fotografii, ani iPhona 17 Ultra – który mistrzem fotografii nie jest, ale filmów – raczej tak. Zabrakło też OPPO Find X9 Pro. Poza tym – miałem chyba całą resztę – Samsungi, Pixele, Xiaomi, Honory, Vivo.

Jeżeli chodzi o fotografię, to dwa modele wywarły na mnie zdecydowanie największe wrażenie. To VIVO X200 Pro który miał premierę w Polsce w maju oraz Xiaomi 15 Ultra – który debiutował w marcu. Oba smartfony są doskonałymi urządzeniami. Jednak lepsze fotograficzne wrażenie zrobił na mnie Xiaomi.

Xiaomi 15 Ultra
Drugim urządzeniem w tej kategorii które zrobiło na mnie doskonałe wrażenie jest składany Galaxy Z Fold 7, choć oczywiście – Honor Magic V5 również jest świetny. Ale jednak Samsung całościowo jak dla mnie wygrywa, nawet biorąc pod uwagę różnice w baterii.
Galaxy Z Fold7, Honor Magic V5
Mój osobisty problem z tymi telefonami jest taki, że wciąż wydawanie tak wielkich kwot na telefon jakoś nie może mi „przejść przez portfel”. Poza tym gdzieś w głowie zapala mi się zawsze kontrolka przypominająca, że przecież zaraz będzie kolejna premiera i kolejny, teoretycznie lepszy – smartfon. Ale całościowo to właśnie te urządzenia są jak dla mnie zwycięzcami kategorii „Sky is the limit”.
A co ja mam w kieszeni?
Ja jestem na styku kategorii drugiej i trzeciej. Od dłuższego czasu w kieszeni miałem – najpierw Samsunga Ultra – ale nie najnowszego, w moim przypadku był to S22 Ultra, którego zresztą cały czas mam i używam zawodowo (filmy, zdjęcia) a potem Pixele. Najpierw 9 Pro XL a obecnie 10 Pro. Oferują mi pewność i niezawodność, bardzo dobre zdjęcia (10 Pro) z 5x zoomem, bardzo podobają mi się też wizualnie, i choć nie ma w nich jakichś bajerów to jest wszystko to co mi potrzeba, w dodatku działa zawsze i wszędzie. I o to mi chodzi.

Możesz również lubić