Nieco droższy jest model Ultra, który kosztował 2999 zł (dostępna wersja 16/512), ale teraz kupimy go za 2799 zł. Na razie używałem tylko wersji Pro i jestem nim bardzo pozytywnie zaskoczony. Zresztą – w zasadzie nie pamiętam już, który z modeli POCO mnie rozczarował. Sprawdziłem szybko tytuły swoich filmów z POCO w roli głównej na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Brzmią tak: „Bardzo dobry”; „Jest OK i szybko tanieje”; „Ogień”; „Aż nie wierzę w to co mówię”; „W tej cenie nic lepszego nie znajdziesz”. Starsze filmy tak dobrych tytułów nie miały. To moim zdaniem oznacza, że Xiaomi zdecydowanie przyłożyło się do swojej marki i nie traktuje jej już jako kolejnego brandu, pod którym może upchnąć klepane na jedno kopyto urządzenia. A przynajmniej chciałbym, żeby tak było.
Co takiego w POCO F7 Pro mnie zaskoczyło? Zapraszam do krótkiej recenzji.
Generalnie oprogramowanie POCO dla wielu osób będzie największym minusem tego urządzenia. Choć ja muszę powiedzieć, że i tak po przejściu z MIUI na HyperOS jest lepiej. Tzn. nie spotkałem się z reklamami czy propozycjami aplikacji do zainstalowania. Tak jakby firma zrobiła z tym porządek, choć oczywiście preinstalowana jest spora liczba gier czy aplikacji firm trzecich. Ale i tak jest lepiej niż było.
Zestaw obiektywów to:
• obiektyw główny 50 MP, f/1.6, 24mm, 1/1.55″, 1.0µm, dual pixel PDAF, OIS;
• szeroki kąt 8 MP, f/2.2, 1/4.0″, 1.12µm;
• selfie 20 MP.
Zdjęcia zrobione smartfonem POCO F7 Pro