Strona główna » Pixel 10 Pro. Pierwsze wrażenia. Bez clickbaitu

Pixel 10 Pro. Pierwsze wrażenia. Bez clickbaitu

Autor Mirosław Mazanec
0 komentarze
Tydzień z telefonem to moim zdaniem za mało, by wydawać jakiekolwiek kategoryczne sądy. Zwłaszcza że mówimy o urządzeniu drogim – przynajmniej na razie. Jednak coś niecoś można już powiedzieć.
W moje ręce wpadł w tym roku model 10 Pro. W zeszłym testowałem podstawową 9-kę i 9 Pro XL, na którą po testach przesiadłem się też prywatnie. Choć wcale nie uważam, by był to najlepszy smartfon na rynku – są urządzenia które biją go pod względem wydajności, czasu pracy na jednym ładowaniu czy nawet zdjęć. Ale też na moje oko Pixel 9 Pro XL jest jednym z „najrówniejszych” smartfonów – wszystko ma na bardzo wysokim poziomie, podczas gdy u innych producentów zazwyczaj mamy wzloty ale też upadki i musimy decydować się na jakieś kompromisy. Oczywiście wszystko jest tu sprawą subiektywną, każdy z nas ma inne wymagania i priorytety więc to co jest „topką” dla mnie, nie musi być „topką” dla kogoś innego. Zresztą ja sam z zazdrością spoglądam na zdjęcia z Xiaomi 15 Ultra czy vivo X200 Pro, zdaję sobie też sprawę że są smartfony z wydajniejszymi procesorami albo lepszą baterią. Mimo to to właśnie Pixel jest moim głównym urządzeniem. Jest bezproblemowy, nigdy mnie nie zawiódł i mam nadzieję że tak pozostanie.
Na porównanie modelu 9 z 10 przyjdzie jeszcze czas, bo tydzień z 10 Pro w kieszeni to jak dla mnie nieco za mało, by wydawać jakieś kategoryczne sądy i twierdzić że to hit albo kit. Choć oczywiście – taki tytuł by się kliknął. Ja jednak wolę poczekać, spokojnie poużywać telefonu, porównać go ze starszym, większym bratem pod względem zdjęć i działania. A dziś podzielić się garścią pierwszych wrażeń, bo zaskakująco, choć krytycy na pewno napiszą że przecież nic się nie zmieniło, to jednak jak dla mnie ciekawych nowości jest sporo.

Zanim jednak o nich, trzeba też napisać o cenach – wysokich. Model 10 Pro sprzedawany jest w czterech wersjach – 128, 256, 512 GB i 1 TB (wszystkie z 16 GB RAM) i kosztuje odpowiednio 4848, 5249, 5849 i 6999 zł. Ja testuję wersję 256 GB. Ważne jest też to, że urządzenia Google dość szybko tanieją – model 9 Pro XL w wersji 16/128 można kupić dziś za 3799 zł, a startował z ceną 5399 zł.

W którą stronę patrzy Google
Napisać muszę też o jeszcze jednej rzeczy. Google zdecydowanie chce wejść w buty Apple i stać się iPhonem w świecie Androida. Pokazuje to też tegoroczna premiera. Apple niechętnie zmienia coś wizualnie w iPhonach i tak samo zaczyna postępować Google.
Poziome rozmieszczenie aparatów zadebiutowało w modelu 6, ale 6-ka, 7-ka i 8-ka jednak się od siebie różniły. 10 od 9-ki na pierwszy rzut oka nie różni się praktycznie niczym. Zmiany jednak są, bo np. slot na kartę SIM w modelu 10 jest na górnej krawędzi a w 9-ce na dolnej. W najnowszym modelu mamy tam teoretycznie jeden z głośników. Piszę teoretycznie, bo w praktyce dźwięk i tak leci z prawej strony (plus oczywiście z górnej krawędzi czyli głośnika do rozmów). Dziwne.
Pixel 10 Pro
Więcej zmian raczej nie zauważymy, zostaje identyczne rozmieszczenie przycisków charakterystyczne dla Pixeli, czyli niżej jest regulacja głośności a wyżej włączania, błyszcząca aluminiowa rama (ja wolę matową z podstawowej 10-ki), miejsce na 1 kartę SIM (ale jest też e-SIM, co ciekawe, w USA slotu na kartę SIM nie ma już wcale, możliwy jest tylko e-SIM), szkło Gorilla Glass Victus 2 (jak w zeszłym roku) i norma IP 68.
Zmiana jest za to w ładowaniu bezprzewodowym. Google wprowadził do Pixeli standard Qi2 znany z MagSafe od Apple i teraz nie potrzebujemy już specjalnych etui, by z niego korzystać. Google chwalił się tym dość mocno na konferencji, co też pokazuje bardzo mocne inspirowanie się gigantem z Cupertino.
Pixel 10 Pro
Co pod maską?
Zajrzyjmy teraz do środka. Mamy 16 GB RAM, w najmniejszym wariancie pojemnościowym 128 GB pamięć jest w standardzie UFS 3.1, w 256 i wyższych – 4.0. Procesor Tensor G5 jest wyprodukowany w 3 nm procesie technologicznym – G4 był w 4 nm, a co ważniejsze, za jego produkcję odpowiada nie Samsung a TSMC. Czyli tajwański producent odpowiadający również za topowe Snapdragony. Teoretycznie to duża zmiana, która powinna wybić przyjemniej część argumentów krytykom Google. W praktyce – szczerze – jak na razie nie zauważyłem różnic w działaniu obu urządzeń. Co jednak nie znaczy, że ich nie ma. Bo procesor to nie tylko sama wydajność. A Pixel otwarcie mówi, że nie chodzi mu o benchmarki tylko np. o lepszą integrację i działanie AI czy też obrazowanie, czyli np. kręcenie filmów. I tu moim zdaniem może być lepiej niż w modelu 9 Pro, w każdym razie krótki film który nagrałem zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Wracając zaś do AnTuTu – wynik to 1172419 pkt., a telefon nagrzał się jedynie do 39 stopni. Dla porównania – Galaxy S25 ze Snapdragonem 8 Elite nagrzał się do ponad 43 stopni.
Pixel 10 Pro
Ale oczywiście – smartfon działa niesłychanie płynnie, animacje są minimalnie zwolnione, wrażenie dla użytkownika jest świetne.
A co w ustawieniach?
Zaglądając dalej. Choć mamy na pokładzie Androida 16, który jest też w Pixelu 9 Pro XL, to jednak są pomiędzy urządzeniami różnice. Ta najbardziej widoczna i to w sensie dosłownym, to Always on Display na nie wygaszonym, ale lekko przyciemnionym ekranie, tak jak jest w iPhonach i kilku topowych smartfonach z Androidem (Samsung, Honor).
Jadąc dalej. W ustawieniach aparatu w opcji filmowania mamy możliwość zapisu w trzech formatach – H.265/HEVC, H.264/AVC i AV1. Natywnie ustawiony jest ten środkowy, pierwszy zaoszczędzi miejsce przy zachowaniu jakości filmów, trzeci oszczędzi nam miejsce na dane ale może nie być zgodny z niektórymi aplikacjami. W 9-ce mamy tylko możliwość zmniejszenia rozmiaru plików i zapisu w H.265/HEVC zamiast H.264/AVC.
W 10-ce jest również możliwość automatycznego zoptymalizowania liczby FPS-ów gdzie smartfon sam przechodzi z 60 na 30 FPS.
Kolejną nowością jest 100x zoom, gdzie smartfon cyfrowo poprawia jakość obrazu. I po raz pierwszy jestem pod wrażeniem. Do tej pory cyfrowa ingerencja przy tak dużym powiększeniu była czystym marketingiem i przydawała się jedynie do przeczytania czegoś z dużej odległości. Tu – jasne, nie jest to jakość optyczna, ale te zdjęcia po obróbce AI nadają się do pokazania.
Pixel 10 Pro
Pixel 10 Pro
Pixel 10 Pro
Co jeszcze? Poprawiono jakość wideo a dokładniej mówiąc – jakość stabilizacji. Na razie byłem w stanie zrobić tyko krótki film, ale jakość zdecydowanie mnie zaskoczyła. Jest wręcz wzorcowa – właśnie tu wychodzi różnica nie w mocy procesora względem starszej wersji, ale w możliwościach graficznych i AI wykorzystywanych przy obróbce filmów. Przy czym, podwójna stabilizacja, jak mówi o niej producent, dostępna jest jedynie w obiektywie głównym.
Co ze zdjęciami? Jest dobrze, ale na razie nie zrobiłem ich na tyle dużo, by stwierdzić że są lepsze bądź gorsze niż w zeszłorocznym modelu. Zestaw obiektywów jest identyczny, więc różnice będą wynikać z procesora i związanej z nim obróbki zdjęć. A na razie – kilka przykładów.

W sumie – na dziś to by było na tyle. Tylko i aż. Nie napiszę nic o baterii, która w tym modelu jest najmniejsza, zwykła 10-ka ma 4970 mAh, 10 Pro 4870 mAh. Ogniwo potrzebuje się ułożyć, ja już po kilku dniach widzę, że telefon przy takim samym używaniu działa dłużej. Napiszę za to o ładowaniu, bo 30W to mało i telefon ładuje się odczuwalnie dla mnie dłużej niż 9 Pro XL. Przy rozładowanym telefonie możemy go nie zdążyć naładować rano, gdy bierzemy prysznic, jemy kanapkę i lecimy do pracy.

Teraz więc czas na prawdziwe testy, czyli po prostu używanie tego modelu jako swojego daily. Ale na pewno porównam też jego fotograficzne możliwości do modelu 9 Pro XL, zbadam dokładnie różnicę w filmach.
Pixel 10 Pro
Pixel 10 Pro

Możesz również lubić