POCO jak to POCO. Zasypuje nas nowościami, w dodatku w dość dowolny sposób. Bo np. logika nakazywałaby prezentować serię w kolejności od modelu podstawowego do najmocniejszego. Tymczasem w przypadku F7 najpierw mieliśmy modele Pro i Ultra które zadebiutowały w marcu, a zwykła 7-ka wchodzi na rynek dopiero dziś.
W dodatku gdyby nie premierowa obniżka cen, F7 kosztowałby tyle samo co F7 Pro, który od premiery nieco staniał. Regularne ceny wyglądają następująco: • POCO F7, wariant 12+512 GB – 2199 zł; • POCO F7, wariant 12+256 GB – 1999 zł. Jest jednak oferta premierowa (dostępna na mi.com oraz u partnerów handlowych), obowiązująca od 24.06 do 9.07 w której można oba warianty kupić o 300 zł taniej czyli za 1899 zł (12+512) i 1699 zł (12+256).
Jak dla mnie obie ceny, czyli nie tylko ta premierowe ale i te regularne, są bardzo dobre. Generalnie tegoroczne modele z linii F, które testowałem, są tym, czym POCO czarowało na początku – czyli bardzo dobrze wycenionymi smartfonami nastawionymi na wydajność. Nie udają, że są czymś innym i albo się z tym godzimy, albo szukamy jakiegoś innego urządzenia. Ja bardzo cenię szczerość i cieszę się że mamy tu z nią do czynienia. Przechodząc zaś do szczegółów…
POCO F7. Budowa, ekran
Smartfon jest wielki i ciężki. Dokładne wymiary to 163.1 x 77.9 x 8.2 mm, waga – 215.7 g. Ale to pochodna wielkiego ekranu – 6.83 cala i równie wielkiej baterii – 6500 mAh. Gracze docenią oba te aspekty. Świetnie wypada też wykonanie, bo rama jest z aluminium a tył ze szkła, szkoda tylko że nie ze zmatowionego ale błyszczącego, które jest magnesem na odciski palców. Między innymi z tego powodu ja nosiłem F7 w etui, które producent dorzuca do pudełka. W moim egzemplarzu była też 90W ładowarka, ale w sklepach jej raczej nie znajdziemy i trzeba będzie za nią dodatkowo zapłacić.
Głośniki są dwa (dolny gra nieco głośniej), nie ma miejsca na kartę pamięci, układ przycisków jest standardowy a dioda na podczerwień czyli mi-pilot wylądował na pleckach. Wyspa z aparatami jest stosunkowo niewielka. Smartfon spełnia normę IP68.
POCO F7
Ekran jest doskonałej jakości. To AMOLED 1.5K o jasności 1800 nitów (producent mówi też o 3500 nitów, jak rozumiem mierzonych w jednym punkcie w warunkach laboratoryjnych). Jest płaski, co z pewnością docenią gracze, wielki (6.83 cala), z naklejoną bardzo porządną folią ochronną. Ma mnóstwo opcji ustawień, może być odświeżany maksymalnie w 120 Hz (ale nie jest to LTPO) ale nie ma jednej rzeczy. Stałego Always on Display. Ta opcja jest w modelu Pro i Ultra, tu informacje na wygaszonym ekranie pojawiają się na chwilę i gasną po 10 sekundach. Z jednej strony rozumiem, że jakoś trzeba było odróżnić model podstawowy od wyższych, ale z drugiej – szkoda że właśnie tak.
POCO F7
POCO F7. Działanie, oprogramowanie
Smartfon pracuje na najnowszym Snapdragonie 8s Gen 4 (4 nm), wersje pamięciowe są dwie – 256 i 512 GB, RAM to 12 GB, pamięć jest w standardzie UFS 4.1. W AnTuTu Benchmark telefon osiągnął 1845929 pkt., wynik jest nieznacznie gorszy od POCO F7 Pro ze starszym, ale jednak w pełni flagowym Snapdragonem 8 Gen 3. W działaniu różnic nie odczułem żadnych, czyli i jeden i drugi telefon jest błyskawiczny, bezproblemowy i szybki. F7 nie ma też najmniejszych problemów z przegrzewaniem, nawet podczas testów zachowywał rozsądne temperatury (około 40 stopni), więc nie ma się co martwić, że doświadczymy jakichś drastycznych spadków wydajności podczas grania.
Wszystko działa w nim tak jak powinno, czyli GPS, NFC, Android Auto (kabel) i jakość rozmów. Zasięg 5G też jest bardzo dobry.
POCO F7
Oprogramowanie to Xiaomi HyperOS oparte na Androidzie 15, powinniśmy dostać 4 duże aktualizacje systemu, więc jest przyzwoicie. Mamy AI od Google czyli Gemini ale mamy też sporo AI od Xiaomi, np. tłumacza w czasie rzeczywistym, dostępnego również w języku polskim. Szczęśliwie nie zauważyłem też żadnych reklam (choć oczywiście trzeba uważać, na co wyraża się zgody przy konfiguracji urządzenia) i generalnie z telefonu korzystało mi się bardzo przyjemnie.
Zdjęcia z głównego obiektywu są całkiem przyjemne w odbiorze i ze sporą ilością szczegółów, oczywiście pod warunkiem, że mamy dużo światła, czyli jest słońce. Im go mniej, tym jest gorzej. Widać też niestety różnicę w kolorach między oczkiem głównym a szerokim kątem, oczywiście jest też w nim zauważalnie mniej szczegółów. Selfie są ok. I tak jak można by krytykować to urządzenie za zdjęcia, tak ja tego robić nie będę, bo po pierwsze – nie jest to flagowiec a średnia półka, po drugie – taka jakość w telefonie nie dla miłośników fotografii a grania jest dla mnie jak najbardziej dopuszczalna. Przyjemnie wychodzą też filmy, zwłaszcza zbieranie dźwięku jest bardzo dobre, choć szkoda że nie mamy 4K w szerokim kącie czy selfie.
Ogniwo wyprodukowane w najnowszej technologii krzemowo-węglowej ma imponującą pojemność 6500 mAh. Choć wersja na rynek Indyjski jest jeszcze większa – ma aż 7550 mAh. Ładowanie z maksymalną mocą 90W trwa około 45-50 minut. Rozładowanie – to już zależy. Jeśli będziemy grali – dzień, jeśli będziemy go używać intensywnie jak zwykły smartfon – półtora do dwóch. Jeśli nie będziemy do niego kompulsywnie zaglądać co minutę – ponad dwa. Jest więc bardzo dobrze. Małym minusem może być brak ładowania indukcyjnego, ale w telefonach gamingowych to raczej standard.
POCO F7
POCO F7. Podsumowanie
Smartfon jest bardzo udany, a cena, zwłaszcza w promocji – jest korzystna. Pod warunkiem, że nie jesteśmy zapaleńcami fotografii mobilnej, ale seria POCO jest skierowana do innej grupy docelowej. I z jej punktu widzenia F7 jest godny polecenia – działa świetnie, nie grzeje się, ma doskonały ekran i jest solidnie zbudowany. Jest też duży, więc jeżeli to dla kogoś będzie wadą, może popatrzeć na model F7 Pro – niby mniejszy tylko minimalnie, ale trzymając oba urządzenia w dłoni – czuć różnicę. Będzie miał też nieco gorszą, ale wciąż bardzo dobrą baterię. Można też chwilę poczekać, bo na horyzoncie, i to całkiem bliskim, mamy kolejne urządzenia o zacięciu gamingowym – już innego producenta. Najważniejsze, że jest i będzie w czym wybierać.