W swojej szufladzie z elektroniką znalazłem też Mi Banda 7 (bez NFC) – ostatni model którego używałem dłużej. Udało mi się go uruchomić i zaskakująco – choć od jego premiery minęło trochę czasu, debiutował w lipcu 2022 w cenie 199 zł – to na pierwszy rzut oka zmian zbyt wielu nie ma. Ale już po krótkiej chwili jednak je widać. Jak Mi Banda 10, czy raczej Xiaomi Smart Banda 10 mi się używa i co o nim sądzę? Zapraszam do krótkiej recenzji.
Na początek zastrzeżenie. Ja będę porównywał 10-kę do 7-ki, bo taką dysponuję i tu zmian jest sporo. Ale szybkie spojrzenie na specyfikację czy w kilka filmów na YouTube pokazuje, że nowości w stosunku do 9-ki nie ma wiele. A jeśli są, to minimalne.
W 10-ce mamy więc do czynienia z nieco większym ekranem – o 0.1 cala – i nieco wyższą jasnością – 1500 vs 1200 nitów. Oczywiście to AMOLED, odświeżanie to 60 Hz, tablice czy ustawienia przewija się płynnie i bez przycięć. Tu widać różnice względem 7-ki. Czy względem 9-ki? Śmiem wątpić.
Przez trzy dni wyszło mi:
• Xiaomi Smart Band 10 – 7.46h, 8.43h i 7.13h
• Amazfit Balance 2 – 7.39h, 8.34h, 8.45h