Za smartfon (16/512) trzeba zapłacić niebagatelne 5300 zł. Jednak i tak cieszę się, że można go kupić oficjalnie. Cena oczywiście jest bardzo wysoka, ale ja wolę to, niż brak tej marki w naszym kraju.
Vivo w Polsce było, potem po cichutku się zmyło, aż w końcu znów powróciło, o czym pisałem w tym tekście. Pierwszy podbój naszego kraju się nie udał, choć było „na bogato”. Firma sponsorowała m.in. kadrę skoczków narciarskich w czasach, gdy zawodnicy osiągali jeszcze jakieś sukcesy. To jednak nie przełożyło się ani na rozpoznawalność marki, która zresztą do dziś jest moim zdaniem średnia – wystarczy zapytać o nią kogokolwiek kto nie zajmuje się zawodowo czy hobbystycznie smartfonami – ani tym bardziej na sukcesy finansowe i podbój rynku. Vivo nie było zresztą pierwszym producentem który przekonał się że nasz kraj jest „specyficzny”, OPPO też weszło do Polski z przytupem i dość szybko zweryfikowało swoją politykę wycofując flagowe urządzenia i skupiając się na średniej, bardziej przystępnej dla Polaków półce. Rynkowe wyniki pokazują zresztą, że jeżeli chcemy wydać dużo pieniędzy na smartfon to będzie to iPhone albo Samsung. Na chińskie urządzenia nie chcemy jakoś przeznaczać dużych kwot.
To jednak nie oznacza, że Chińczycy nie próbują. Xiaomi w końcu zdecydowało się sprzedawać na naszym rynku rewelacyjny pod względem możliwości foto model Ultra. Vivo na razie próbuje z modelem Pro, X200 Ultra nie będzie dostępny oficjalnie na naszym rynku. Ale to i tak doskonała informacja dla wszystkich, którzy cenią sobie mobilną fotografię. Bo vivo X200 Pro jest tu moim zdaniem jednym z dwóch najlepszych pod tym względem dostępnych u nas smartfonów. Czy najlepszym? Zapraszam do recenzji.
vivo X200 Pro. Budowa, wyświetlacz
Skoro to smartfon z najwyższej półki, to trudno sobie wyobrazić, by w kwestii wykonania producent pozwolił sobie na jakieś braki. Mamy szkło, aluminium, normy IP68/69 i ładowanie bezprzewodowe. Mamy też sporą wagę – 223 g, oraz spore wymiary: 162.4 x 76 x 8.2 mm. To spowodowane jest m.in. bardzo rozbudowaną optyką, stąd też gigantyczna, centralnie położona wyspa z aparatami, która musi pomieścić danie główne – 200 MP matrycę tele.
Reszta jest standardowa czyli – na dole slot na dwie karty SIM, bez możliwości zainstalowania karty pamięci, USB-C, głośnik – drugi jest na górze, grają bardzo dobrze, na prawej stronie przyciski (włączanie, regulacja głośności) – i tyle.
vivo X200 Pro
Rama jest płaska ale tył lekko wyprofilowany, więc nic nie wbija się w rękę, zresztą ja nosiłem telefon w silikonowym przeźroczystym etui, a w nim chwyt jest bardzo komfortowy.
Ekran to znakomity LTPO AMOLED, delikatnie zakrzywiony z każdej strony, tak jak to teraz mają w zwyczaju chińscy producenci. Przekątna to 6.78 cala, rozdzielczość 1260 x 2800 pikseli, 452 PPI, proporcje 20:9. Jasność maksymalna wynosi 4500 nitów, jest doskonała, nawet w mocnym słońcu wszystko widać doskonale a do tego kolory nie są wtedy wyblakłe. Oczywiście mamy Always on Display, super szybki ultrasoniczny czytnik linii papilarnych (położony w idealnym miejscu) i odblokowywanie twarzą. Miłym dodatkiem jest bardzo dobrze nałożona na start folia ochronna, która w dodatku prawie nie zbiera odcisków palców. Ramka wkoło wyświetlacza jest oczywiście symetryczna i dość cienka – tak by wyglądało to ładnie i nowocześnie a jednocześnie nie przeszkadzało w użytkowaniu, generując niechciane dotknięcia ekranu.
vivo X200 Pro
W ustawieniach możemy dostosować praktycznie każdy parametr, automatyczna regulacja jasności działa świetnie, jest dwukrotne uderzenie w celu wygaszenia i wybudzenia wyświetlacza – reasumując – nie mam najmniejszych uwag.
Mamy pełnoprawne Always on Display (w niektórych tańszych urządzeniach POCO nie ma opcji ustawienia go na stałe czy w przedziałach czasowych, pokazuje się tylko po przyjściu powiadomienia czy poruszeniu urządzeniem), na ekranie jest przyklejona folia ochronna, świetnie działa automatyczna regulacja jasności – w tym budżecie nie mam najmniejszych uwag.
vivo X200 Pro. Działanie, oprogramowanie
Producent decydował się na użycie Mediateka Dimensity 9400 wytwarzanego w najnowszej, 3 nm technologii, do tego mamy 16 GB RAM, 512 ROM w standardzie UFS 4.0. Moim zdaniem to świetny procesor, znam go z OPPO Find X8 Pro gdzie sprawdzał się idealnie i podobnie jest tu. Smartfon jest szybki, płynny, działa perfekcyjnie. Dla miłośników cyferek – wynik w AnTuTu Benchmark to 2509699 pkt., (trzecie miejsce w rankingu), podczas testu urządzenie nagrzało się dość równomiernie do około 45 stopni, w jednym punkcie osiągając na chwilę 47 stopni. W codziennym używaniu nie zauważyłem jakiegoś wzrostu temperatury ani razu.
Oczywiście działanie NFC, GPS, łączenie się z Android Auto czy jakość połączeń głosowych są wzorowe. Jest obsługa eSIM.
vivo X200 Pro
Oprogramowanie to Android 15 z nakładką Funtouch OS. Dostaniemy 4 duże aktualizacje systemu co w dzisiejszych czasach jest wynikiem przyzwoitym ale nie rewelacyjnym. Nakładka jest spójna, logicznie poukładana, przejrzysta i dzięki niej smartfonu używa się bardzo przyjemnie. Mały minus za kilka śmieciowych aplikacji typu Booking czy Linkedin, ale na szczęście można je odinstalować. Producent podsuwa nam swój sklep z motywami i aplikację iManager do zarządzania wszystkimi „życiowymi czynnościami” telefonu. AI też jest – w formie Gemini od Google. I jak dla mnie tyle wystarczy.
vivo X200 Pro. Zdjęcia, filmy
Tu ostrzyłem sobie zęby najbardziej i absolutnie się nie zawiodłem. Zestaw aparatów to:
Oczywiście przy „dostrajaniu” optyki pomaga firma Zeiss, o czym przypomina nam jej logo w centralnym punkcie wyspy z aparatami.
vivo X200 Pro
Królem jest tu 200 MP obiektyw tele, podobnie jak w testowanym już przeze mnie Xiaomi 15 Ultra. Tam jednak zestaw oczek był bardziej rozbudowany, mieliśmy jeszcze jeden obiektyw tele, głównie o zastosowaniu portretowym, a matryca podstawowa była 1-calowa. Z tym, że trzeba pamiętać o tym, że tamten model to Ultra, a nasz dzisiejszy bohater to Pro – vivo nie zdecydowało się na sprzedawanie swojej Ultry poza Chinami. Więc jednak X200 Pro stoi szczebelek niżej w hierarchii.
Aplikacja aparatu jest bardzo rozbudowana, ale „do ogarnięcia”, w dodatku telefon pomaga nam, dość często podpowiadając którego obiektywu czy trybu użyć w konkretnej sytuacji. Dostępne tryby to: Migawka, Krajobraz, Portret, Zdjęcie, Wideo, Portret filmowy, Wysoka rozdzielczość, Panorama, Spowolnienie, Scena, Tryb poklatkowy, Pro (dla zdjęć i filmów), Jedzenie, Superksiężyc i Dokument ultra HD. Można również wybrać jeden spośród trzech trybów kolorystycznych: żywy, teksturowany i Zeiss. Nie brakuje więc niczego.
vivo X200 Pro
Zacznę od obiektywu tele. 200 MP matryca jest po prostu genialna. Zdjęcia z 10x przybliżenia są rewelacyjnej jakości, nie ma w nich, a przynajmniej ja nie widzę, jakiejś ingerencji oprogramowania, wyostrzania, odszumiania ani tych wszystkich zagrywek, które w teorii mają pomagać, a w praktyce bardzo często psują końcowy efekt. Niestety nie mam już Xiaomi 15 Ultra, więc nie mogłem porównać bezpośrednio obu jednostek, ale wydaje mi się, że efekty są bardzo podobne, czyli i tu i tu jest rewelacyjnie. Fotografie są pełne szczegółów a możliwości – przeogromne. Dość powiedzieć że zrobiłem tym smartfonem ponad 400 zdjęć, a większość – właśnie tym obiektywem.
Ale oczywiście oczko główne oraz szeroki kąt też są świetne, podobnie jak selfie. Wszystkie parametry czyli rozpiętość tonalna, zbieżność kolorystyczna, dynamika, ilość szczegółów są na najwyższym poziomie. Zdjęcia nocne bardzo ładnie i naturalnie wyostrzają źródła światła ale nie przerabiają nocy w dzień, portrety wychodzą doskonale, focus na twarzy bądź oku ruszającego się obiektu powoduje, że trudno tu zrobić nieostre zdjęcie.
Rewelacyjnie wychodzą też filmy – dźwięk, stabilizacja, przechodzenie nie tylko pomiędzy obiektywami z tyłu ale też i obiektywem selfie podczas jednego nagrania, nagrywanie z rozmyciem tła, redukcja szumów. I tak jak w przypadku zdjęć Xiaomi 15 Ultra jest równorzędnym przeciwnikiem, tak w przypadku filmów vivo zdecydowanie pokonuje konkurenta.
Ogniwo ma pojemność 6000 mAh. Można je ładować przewodowo z mocą 90W i bezprzewodowo z mocą 30W. Oczywiście ładowarki nie ma w pudełku. Ładowanie trwa około 45 min. (w moim przypadku 125 W ładowarką motoroli). Rozładowanie telefonu trwa około półtora dnia, może nieco więcej, z tym że u mnie każde wyjście z domu kończyło się kolejną porcją zdjęć, a przy fotografowaniu bateria zużywa się nieco szybciej. Ale w sumie nie mam na co narzekać, Xiaomi 15 Ultra był pod tym względem gorszy.
vivo X200 Pro
vivo X200 Pro. Podsumowanie
Po pierwsze – to drogi smartfon. Po drugie – jeden z najlepszych dostępnych u nas pod względem fotografii. Chyba Xiaomi 15 Ultra jest tu o włos z przodu, ale wynika to raczej z bardziej rozbudowanej optyki. Za to bez wątpienia vivo kręci filmy dużo lepszej jakości. Bardziej odpowiada mi też jego nakładka, działanie (wolę tego MediaTeka od Snapdragona 8 Elite), w budowie i wyświetlaczu punkty podzieliłbym po równo. Więc gdybym miał kupić któryś z tych smartfonów… to nie wiem który bym wybrał. Kuszą oba. Na szczęście (albo raczej nieszczęście) są tak drogie, że to rozważania czysto teoretyczne, bo po prostu mnie na nie nie stać. Ale na wakacjach trochę będę żałował, że żadnego z nich nie mam w kieszeni.