Za smartfon trzeba zapłacić 5799 zł. To najwyższa cena, patrząc na inne chińskie topowe telefony które weszły na nasz rynek w ostatnich miesiącach. Czy to oznacza, że HONOR jest od nich lepszy?
HONOR – kiedyś submarka Huawei, wrócił do Polski po kilkuletniej nieobecności w 2023 r. Firma niespecjalnie lubi, gdy porównuje się ją do ex starszego brata. Ale, przynajmniej na początku, porównania same cisnęły się na usta. Wystarczyło spojrzeć na interfejs tych urządzeń by przed oczami stanęły nam flagowe i z perspektywy czasu śmiało mogę napisać że wręcz rewelacyjne, topowe modele Huawei takie jak np. P30 Pro. Który zresztą, już sześć lat po premierze, wciąż jest używany przez wiele osób. To czym zasłynął Huawei to, oprócz wielu świetnych rzeczy, doskonała jakość fotografii. I HONOR na szczęście, albo zupełnie przypadkiem, w końcu to dwie zupełnie inne firmy, już w pierwszym topowym modelu wprowadzonym na nasz rynek po nowym otwarciu stanął na wysokości zadania. Zdjęcia z Magica5 Pro były, a w zasadzie wciąż są, doskonałe, a wiele rozwiązań zostało odziedziczonych po Huawei. Również Magic6 Pro był modelem bardzo udanym. Jak sprawa się ma z jego następcą? Spokojnie mogę napisać że to smartfon dobry, tyle że zrobiła mu się bardzo duża konkurencja. Mówię o trzech flagowych urządzeniach innych chińskich firm: Realme GT7 Pro, OPPO Find X8 Pro oraz OnePlus 13. Każdy z nich jest od HONORA tańszy i każdy ma swoje niezaprzeczalne zalety.
Za HONOR Magic7 Pro trzeba zapłacić 5799 zł. Jest dostępny w jednej wersji – 12/512 GB. Realme GT7 Pro kosztuje teraz 3999 zł za 12/256 GB i 4499 zł za 12/512 GB. OPPO Find X8 Pro w wersji 16/512 to wydatek 5399 zł a OnePlus 13 16/512 GB – 4899 zł (po zakończeniu promocji cena skoczy do 5299 zł). Czy HONOR ma w sobie coś, czym przewyższa swoich konkurentów? Sprawdźmy.
HONOR Magic7 Pro
HONOR Magic7 Pro. Budowa
Zacznijmy od pudełka, tu żadnych przewag nie ma, co oznacza że znajdziemy w nim tak jak u konkurencji telefon, szpileczkę, kabelek i dokumenty. O ładowarce czy jakimkolwiek etui możemy tylko pomarzyć (wyjątkiem jest Realme gdzie dostajemy silikonowy case).
Telefon jest duży i ciężki, wymiary to 162.7 x 77.1 x 8.8 mm, waga – 223 g. Do wykończenia użyto materiałów premium – rama jest z aluminium, tył ze szkła. Boki są płaskie, na szczęście tył i przód są lekko zakrzywione co zdecydowanie poprawia chwyt. Ale i tak, gdybym miał wejść w posiadanie tego telefonu, rozglądnąłbym się za jakimś porządnym etui.
Plecki są matowe i lekko błyszczące, mój egzemplarz testowy ma kolor czarny, który pod kątami wpada w lekki odcień szarości. Wyspa na obiektywy jest położona centralnie, mocno wystająca. Jest okrągła ale otaczająca ją rama jest lekko kanciasta – najbardziej przypomina mi to budowę zegarka Samsung Galaxy Watch Ultra.
HONOR Magic7 Pro
Na dole mamy wejście na dwie karty SIM, USB-C i jeden z dwóch głośników – razem grają bardzo dobrze. Podobnie zresztą jest z dźwiękiem na słuchawkach. Prawy bok to dwa przyciski, na górze jest jeszcze dioda na podczerwień, lewy bok jest pusty. Smartfon spełnia normy IP68/IP69 a w sumie budowa jest topowa, choć trudno tu mówić o jakiejś oryginalności.
HONOR Magic7 Pro. Ekran
Wyświetlacz to wielki panel OLED LTPO o przekątnej 6.8 cala, rozdzielczości 1280 x 2800 pikseli, pokryty szkłem NanoCrystal Shield. Jest też naklejona folia ochronna. Odświeżanie wynosi od 1 do 120 Hz, jasność maksymalna to 1600 nitów a firma chwali się możliwością jej podbicia aż do 5000 nitów. To co rzuca się przede wszystkim w oczy to identyczna jak w iPhonach kapsuła czyli spory otwór w górnej części wyświetlacza. Na szczęście HONOR ma na nią sensowne wytłumaczenie, oprócz kamery do selfie jest tam też czujnik TOF do skanowania twarzy, co oznacza że można odblokować w ten sposób telefon nawet w kompletnej ciemności.
HONOR Magic7 Pro
Ekran nie jest płaski ale, tak jak w wymienianych wcześniej chińskich konkurentach, lekko zakrzywiony na boki z każdej ze stron, także na dole i górze. Dzięki temu posługiwanie się gestami jest naprawdę bardzo wygodne. Czytnik linii papilarnych w ekranie jest ultrasoniczny, czyli ten szybszy w porównaniu z optycznym, ale i tak odblokowanie twarzą z reguły wygrywa.
Always on Display jest tak jak w najnowszych iPhonach czy Samsungach dwojakie – czyli można tylko częściowo przyciemnić wyświetlacz albo wygasić go całkowicie, pozostawiając AoD. Można zaplanować czas jego wyświetlania, tak by funkcja była aktywna w dzień i wyłączała się w nocy.
HONOR Magic7 Pro
W ustawieniach znajdziemy bardzo dużo możliwości dostosowania wyglądu – czcionki, tapet, ikon, motywów, kolorów, ich temperatury. Jest też tryb e-książki, zmiana rozdzielczości i częstotliwości odświeżania (dynamiczna od 1 do 120 Hz, standardowa 60 Hz i wysoka 120 Hz).
HONOR Magic7 Pro. Działanie
Snapdragon 8 Elite (3 nm) z Adreno 830, w konfiguracji 12/512 z UFS 4.0 to układ topowy. Wynik w AnTuTu Benchmark to znakomite 2093947 pkt. Ale podczas testów syntetycznych smartfon potrafi się zagrzać do nieprzyjemnie wysokich temperatur, co powoduje gwałtowny spadek wydajności. Na szczęście podczas codziennego używania taki problem z reguły nie występuje, nagrzewanie czuć tylko podczas dłuższego grania i kręcenia filmów. W innych sytuacjach takiego zjawiska nie zauważyłem a z urządzenia korzysta się przyjemnie na topowym poziomie. GPS łapie sygnał natychmiast, jakość rozmów jest znakomita, jest 5G, działa VoWiFi i VoLTE. Z mojej strony nie ma żadnych zastrzeżeń.
HONOR Magic7 Pro
HONOR Magic7 Pro. Oprogramowanie
Na pokładzie mamy Androida 15 z nakładką MagicOS w wersji 9. Firma zapewnia 4 duże aktualizacje systemu i 5 lat poprawek bezpieczeństwa. Oprogramowanie jest dość czytelne i logicznie poukładane, na pewno dawni użytkownicy smartfonów Huawei odnajdą się w nim bardzo szybko.
HONOR tak jak i inne firmy chwali się funkcjami AI, są te od Googla – np. Gemini czy przytrzymanie dolnej belki w celu wywołania asystenta, szybkiego przetłumaczenia tekstu albo funkcji Circle to Search. Ale są również rzeczy HONORA – np. Magiczny Portal, Magiczna kapsuła, Magiczny Awatar, albo funkcje AI w edytorze zdjęć (gumka AI) czy aplikacji aparatu (ulepszanie portretu z AI). Jednak np. tłumacz AI nie obsługuje polskiego.
Honor Magic5 Pro zrobił na mnie doskonałe wrażenie pod względem fotografii, podobnie, choć minimalnie gorzej, było w przypadku Magica6 Pro. 7-ka niestety nieco mnie rozczarowała. Wciąż jest to bardzo wysoki poziom, ale albo konkurencja doszlifowała i stawka po prostu się wyrównała, albo Honorowi coś poszło nie tak. I to raczej w kwestii oprogramowania, bo sprzętowo trudno coś urządzeniu zarzucić. Choć nie można zapomnieć, że aparat główny i szeroki kąt nie zaliczyły żadnego postępu – są identyczne jak w zeszłorocznym modelu. Ale ten zarzut można dziś stawiać wielu producentom.
Zdjęcia możemy robić wykorzystując jeden z trzech profili – naturalny, jaskrawy i autentyczny. Doceniam danie użytkownikom tak wielu możliwości. Ale jednocześnie ich nadmiar sprawia, że ja do końca nie mogłem się zdecydować na jeden i w zasadzie przy każdym zdjęciu eksperymentowałem by zobaczyć który będzie mi się podobał najbardziej. A trzeba pamiętać, że profile to nie wszystko, bo są jeszcze filtry…
HONOR Magic7 Pro
Na szczęście jakość zdjęć jest ok, są szczegółowe, z dobrą rozpiętością tonalną. Choć przy ich powiększeniu widać że dużą rolę gra tu cyfrowa obróbka i czasem detale są miękkie, dorysowane przez AI. A jest tak nie tylko przy zdjęciach np. z 6x powiększeniem (taką wartość mamy „pod palcem” w aplikacji), ale nawet w fotografiach z głównego obiektywu czy szerokiego kąta. To niestety cecha chyba wszystkich, a na pewno większości testowanych przeze mnie tegorocznych flagowych smartfonów.
Bardzo ładnie wychodzą za to zdjęcia makro, nieźle portretowe (są trzy tryby Harcourt – intensywny, kolorowy i klasyczny) czy jeśli chcemy rozmyć tło za jakimś obiektem – w trybie przysłona. Tryb nocny jest naturalny, czyli delikatnie wyostrza ale nie rozjaśnia nadmiernie, bardzo dobrze działa AF, więc spokojnie można robić zdjęcia w ruchu ludziom i zwierzętom. Ładnie wychodzą również filmy – można przechodzić podczas nagrania między obiektywami nawet w 4K 60 FPS.
W sumie – jest bardzo solidnie, jednak mi zabrakło jakiegoś efektu wow. Ale może to kręcenie nosem osoby która ma dostęp do większości flagowych urządzeń, ten kto będzie się przesiadał z urządzenia niższej klasy raczej nie będzie narzekać.
Ogniwo w wersji na rynek Europejski ma 5270 mAh. Co ciekawe, w wersji na rynek globalny, w tym chiński, jest większe, ma pojemność 5850 mAh. Wykonano je w najnowszej technologii węglowo-krzemowej. Telefon można ładować z maksymalną mocą 100W przewodowo i aż 80W bezprzewodowo. W pudełku nie ma ładowarki, trzeba ją dokupić osobno (koszt ok. 180 zł). Mi podczas standardowego używania wystarczało energii na dzień – zazwyczaj musiałem ładować telefon następnego dnia rano. Czyli jest ok ale nic ponadto.
HONOR Magic7 Pro
HONOR Magic7 Pro. Podsumowanie
Na smartfon można patrzeć dwojako. Jeśli ktoś będzie się przesiadał na niego ze średniej półki dowolnej marki – będzie zadowolony. Ale jeśli ktoś chce się przesiąść z jakiegoś flagowca – już niekonicznie. Osobiście lepsze wrażenie miałem po Honorze Magic5 Pro a nawet 6Pro. Nie wiem, czy konkurencja doszlifowała, czy też HONOR nieco spuścił z tonu, ale zmian w stosunku do poprzedniego modelu nie ma zbyt wielu. Firma stawia na AI, ale w porównaniu do Samsunga czy Pixeli od Google sporo funkcji nie działa, nie są to też rzeczy które w jakiś rewolucyjny sposób zmieniają korzystanie z telefonu. Więc tak jak HONOR Magic7 Pro generalnie nie jest zły, tak dla mnie jest po prostu za drogi. Gdy stanieje, a jakość zdjęć zostanie poprawiona jakąś aktualizacją, wtedy będzie godny zainteresowania.