W pudełku (w którym oczywiście nie ma ładowarki) jest twarde, plastikowe etui i ja grzecznie założyłem je na telefon. Przy urządzeniu za 6 tys. zł liczy się każda ochrona.
O oprogramowaniu już pisałem w recenzji podstawowej 15-ki, więc zainteresowanych odsyłam do tego tekstu (w wielkim skrócie – jest OK., ale…) i przejdę do tego, co jest w tym telefonie najważniejsze.
Zestaw aparatów to:
• obiektyw główny 50 MP, f/1.6, 23mm, 1.0″-type, 1.6µm, dual pixel PDAF, OIS;
• obiektyw tele 3x optyczny zoom 50 MP, f/1.8, 70mm, 1/2.51″, 0.7µm, dual pixel PDAF (10cm – ∞), OIS;
• obiektyw tele 4.3x optyczny zoom 200 MP, f/2.6, 100mm, 1/1.4″, 0.56µm, multi-directional PDAF, OIS;
• szeroki kąt 50 MP, f/2.2, 14mm, 115˚, 1/2.76″, 0.64µm, dual pixel PDAF;
• obiektyw TOF 3D;
• selfie 32 MP, f/2.0, 21mm, 1/3.14″, 0.7µm.
Zdjęcia zrobione smartfonem Xiaomi 15 Ultra - poziom
Zdjęcia zrobione smartfonem Xiaomi 15 Ultra - pion