Strona główna » Żegnaj Asusie. Będę tęsknić

Żegnaj Asusie. Będę tęsknić

Autor Mirosław Mazanec
0 komentarze
To już jest koniec. Asus rezygnuje z produkcji smartfonów. To kolejna po LG firma która zdecydowała się na taki ruch. I wcale nie musi być ostatnia.
Asus właśnie ogłosił, że kończy z produkcją smartfonów. Oficjalnie zapowiedział to prezes tajwańskiej firmy Jonney Shih. Dział odpowiedzialny za ich produkcję został rozparcelowany między działy: komputerowy i AI. Wypuszczone ostatnio smartfony mają mieć zapewnioną aktualizację zgodnie z obietnicami producenta, ale biorąc pod uwagę, że ASUS dawał jedynie dwie duże aktualizacje systemu – nie jest to z jego strony wielki wysiłek. Zwłaszcza, że w zeszłym roku wypuścił jedynie dwa modele – ROG Phone 9 FE i Zenfone 12 Ultra.

To kolejna – po LG – firma, która zdecydowała się na wyjście z rynku smartfonów. Moim zdaniem w kolejce stoi SONY, które postawiło w zeszłym roku na outsourcing produkcji swoich modeli – teraz robią je podwykonawcy. W ostatnich dniach pojawiły się też plotki o możliwym końcu smartfonów OnePlus – które wróciło pod skrzydła OPPO, razem z realme (wszystkie firmy były w strukturach rozwiązanego w 2023 r. konglomeratu BBK). Oczywiście i OPPO i OnePlus zaprzeczyły tym doniesieniom, ale już sam fakt, że pojawiły się takie informacje pokazuje, że coś jest na rzeczy. Zostawmy jednak na razie OnePlusa i wróćmy do Asusa. Którego strasznie mi szkoda.

Smartfony Asusa jak dla mnie zawsze miały „to coś”. I jednocześnie „tego czegoś” nie miały, więc finalnie żaden z modeli tej firmy nie zagościł na stałe w mojej kieszeni. Najbliżej miał do tego świetny Zenfone 9 – który w czasach, gdy wszyscy prześcigali się w jak największych wyświetlaczach – szedł zupełnie na przekór tej modzie – jego ekran miał przekątną 5.9 cala… Cały smartfon był świetny, tyle, że zdjęcia miał po prostu dobre. A ja w swoim prywatnym urządzeniu potrzebowałem czegoś więcej. Więc ostatecznie się na niego nie zdecydowałem.
Ale z różnymi modelami Asusa miałem do czynienia już dużo, dużo wcześniej. Producent zdecydowanie miał fantazję i potrafił tworzyć nietypowe i oryginalne smartfony. Oto kilka, które najmocniej wryły mi się w pamięć.
Asus Zoom
Jednym z pierwszych smartfonów tego producenta, który testowałem, był model Zoom z 2015 r. – z mocarną wtedy optyką, czyli 13 MP obiektywem głównym z 3x optycznym zoomem i optyczną stabilizacją obrazu (f/2.7-4.8, 28-84mm). Z perspektywy czasu i obecnych trendów – przedziwny był to telefon.
ASUS Zoom
Telefon, mimo sporych rozmiarów (ekran 5,5 cala, waga 185 g) zadziwiająco dobrze leży w dłoni. To zasługa skórzanego wykończenia i lekko zakrzywionych plecków, które są bardzo eleganckie. Ich wyróżniającym się elementem jest wielki pierścień z optyką – 3-krotnym zoomem, diodą doświetlającą, laserowym autofocusem i 13-mpx obiektywem kamery.

Tak pisałem o nim w 2016 r. Zabawnie dziś brzmią zdania o sporym wyświetlaczu i wadze. Telefon jak na tamte czasy miał bardzo nietypowe rozwiązania, które zresztą także dziś nie są powszechne.

Od góry umieszczono przyciski regulacji głośności, które odpowiadają jednocześnie za regulację zoomem – możemy nimi przybliżać i oddalać obraz. Pod nimi jest przycisk włączania telefonu, a jeszcze niżej malutki klawisz, którym rozpoczynamy nagrywanie filmów, oraz fizyczny spust migawki aparatu.

ASUS Zoom

Ciekawy był również procesor – był to Intel Atom Z3580. Zoom miał też „aż” – jak pisałem w recenzji 4 GB RAM i 64 GB ROM. Finalnie jednak urządzenie mnie nie zachwyciło swoimi możliwościami fotograficznymi. A kto chce się pośmiać z początków mojego YouTubowego kanału, może to śmiało zrobić tu:

Zenfone 6
Ten telefon zapisał się w mojej pamięci jako jedno z najbardziej pomysłowych urządzeń. To były czasy (2019 r.), kiedy producenci nie bali się jeszcze eksperymentów i mieli odwagę stosować oryginalne pomysły. Tu chodziło o ekran bez wcięcia czy dziury na kamerę do selfie. Asus umieścił kamerę na specjalnym, obrotowym mechanizmie, dzięki czemu a. – ekran był bez „skazy”, b. – zdjęcia selfie nie były gorszej jakości. Przyoszczędził jednak na ekranie, nie dając AMOLED-a a IPS.
Byłem jednak tym telefonem zauroczony, np. dzięki takim rzeczom jak odblokowywanie go twarzą.

Sam proces obracania się kamery przebiega dość sprawnie, ale przede wszystkim bardzo efektownie, do tego stopnia, że ja, choć jest możliwość odblokowywania telefonu czytnikiem linii papilarnych położonym z tyłu, wolałem to robić twarzą. W tym celu po wybudzeniu ekranu (podniesienie bądź przycisk włączania) należy przeciągnąć po nim palcem, co aktywuje kamerę która niczym głowa Wall-ego z kreskówki Pixara pojawi się nad górną krawędzią, by zeskanować naszą twarz. OK, może cały proces nie jest najprostszy, ale jest tak widowiskowy, że nie potrafiłem mu się oprzeć.

Ten model towarzyszył mi na służbowym wyjeździe do Korei, wakacjach w Grecji i w Polsce. I sprawdził się pod względem fotografii, generalnie pozostawiając po sobie bardzo dobre wrażenie.
Zdjęcie wykonane telefonem ASUS Zenfone 6
Zdjęcie wykonane telefonem ASUS Zenfone 6
ROG Phone 9 Pro
Nie można na koniec nie wspomnieć o gamingowej linii, czyli ROG Phonach. Te urządzenia moim zdaniem bardzo dobrze pasowały to portfolio firmy i jej gamingowych komputerów czy laptopów. Ale jak widać mobilny gaming nie jest czymś, co może utrzymać przy życiu nawet jedną linię smartfonów. W każdym razie – 9 Pro jest rewelacyjnym, pod względem wydajności i gamingu telefonem, ze specjalnymi dodatkowymi urządzeniami, wentylatorami, drugim wejściem USB C, wejściem słuchawkowym do podłączenia słuchawek przewodowych. Oczywiście są dotykowe triggery na krawędzi a nawet ekran z diodami led z tyłu, na którym można grać w proste gry (coś w sam raz dla mnie). To wszystko jednak nie wystarczyło, by utrzymać linię przy życiu. Szkoda…
Na koniec jeszcze jedna uwaga. Asus do samego końca dawał możliwość nagrywania rozmów telefonicznych. Inni producenci wycofali się z tego wiele lat temu, Asus nie i z tego powodu cieszył się sporym powodzeniem np. w środowisku dziennikarzy – dla których to niesłychanie przydatna funkcja.
Nie pozostaje mi więc nic innego jak uronić łezkę nad smartfonami Asusa. Będzie mi ich brakować, bo zawsze z ich strony mogłem spodziewać się niespodziewanego. A tak rynek robi się coraz nudniejszy, z coraz mniejszą konkurencją. A to nigdy nie jest dobre dla użytkowników.

Możesz również lubić