Za urządzenie trzeba zapłacić 2199 zł albo 2499 zł (wersja e-SIM), są dwa kolory – czarny i biały. Do 10 sierpnia różne promocje pozwalają zaoszczędzić kilkaset złotych, np. kupując na samsung.pl i w apce Samsung Shop z kodem MIREK można dostać 200 zł rabatu. Ja spędziłem z Watch8 Classic na ręce ostatni tydzień i choć uważam, że to bardzo dobre urządzenie, przed wszystkim monitorujące stan naszego zdrowia, to mam jednak do niego kilka uwag. Paradoksalnie ta najważniejsza nie dotyczy tylko tego modelu ale w zasadzie większości zegarków z systemem Wear OS (wyłączając urządzenia OnePlus i Mobvoi). Już tłumaczę. https://www.youtube.com/watch?v=e7fWbya9gaY
Co do zasady smartwatche bardzo lubię, używam ich od lat, ale zawsze mam jeden warunek. To one muszą być dla mnie, a nie ja dla nich. Co mam na myśli? Inteligentny zegarek musi być moim pomocnikiem którym nie zaprzątam sobie głowy. Mam założyć go na rękę i dalej żyć normalnie. Nie mogę i nie chcę planować pod niego swojego zachowania i swoich czynności. Nie mogę martwić się np. że mój sen nie zostanie zmierzony, bo w środku nocy zegarek się wyładuje. Albo że nie zdążę go naładować rano przed wyjściem do pracy. Czy że nie starczy mi w nim energii podczas całodziennej wycieczki. Wieloletnia praktyka nauczyła mnie już, że wolę mieć w smartwatchu mniej funkcji, ale za to spokojną głowę, niż milion możliwości okupiony nerwowym spoglądaniem na lecące w oczach procenty baterii. W końcu inteligentna elektronika jest dla nas a nie my dla niej, ma być naszym pomocnikiem a nie celem naszego życia. Ta zasada przyświeca mi w stosunku do wszystkich urządzeń – smartfonów, słuchawek, tabletów – i od kiedy zacząłem ją stosować, moje „technologiczne” życie stało się o wiele prostsze. I nawet jeśli przez nią nie mam wielu najbardziej „wypasionych” gadżetów, to wcale z tego powodu nie cierpię. Raczej się cieszę, że choć z elektroniką obcuję na co dzień w dużych ilościach, większych niż przeciętny użytkownik, to nie jestem jej niewolnikiem.

Co to oznacza w odniesieniu do Galaxy Watch8 Classic? Po tygodniu stwierdzam, że to bardzo dobre urządzenie, jego medyczno/zdrowotne możliwości robią wrażenie i z niektórych funkcji korzystałbym z przyjemnością. Ale przez krótki czas pracy na jednym ładowaniu niestety stałbym się jego zakładnikiem, czego zdecydowanie nie chcę. Choć oczywiście – ja to ja, ktoś może mieć zupełnie inne zdanie. Dlatego zapraszam do krótkiej recenzji, zwłaszcza że tak jak pisałem, niektóre funkcje Galaxy Watch8 Classic naprawdę robią wrażenie. Galaxy Watch8 Classic. Wygląd, budowa, ekranZacząć należałoby od pierścienia – genialnego rozwiązania, które u Samsunga pojawia się i znika. W tym roku wrócił, mamy go w modelach Classic i Ultra i ja się z tego bardzo cieszę. Szczerze to nie rozumiałem i nie rozumiem, dlaczego Samsung z niego zrezygnował jakiś czas temu, w mojej szufladzie mam model 4 Classic i tak jak mam zastrzeżenia do baterii, tak uważam że sterowanie pierścieniem jest genialne. Ale też jak dla mnie 4 Classic wygląda od 8-ki lepiej – to po prostu okrągły, klasyczny smartwatch z pierścieniem. Natomiast w tym roku Samsung postawił na koncepcję znaną z zeszłorocznej Ultry, czyli umieszczeniu okrągłego wyświetlacza na większej podstawie – z płaskimi bokami i mocno zaokrąglonymi rogami. Na pewno wygląda to oryginalnie, ale czy ładnie? Powiedzmy że ja wolę proste rozwiązania ale są też na pewno osoby którym to się podoba. Wykonanie jest oczywiście premium – mamy stalową ramę i szafirowe szkło na wyświetlaczu Super AMOLED o rozmiarze 1.34 cala. Trzeba jednak zauważyć, że zegarki „po prostu” okrągłe przy podobnym rozmiarze mają jednak większy ekran – zazwyczaj 1.5 cala. Tu wymiary to 46.4 x 46 x 10.6 mm waga – 63.5 g. Głośnik jest z lewej strony – dźwięk przy rozmowach jest wyraźny i bez zniekształceń.

Z prawej strony mamy trzy przyciski. Środkowy to przycisk akcji przeznaczony do wywoływania aktywności sportowych. Górny to przycisk ekranu startowego – do którego można też przypisać różne czynności po dwukrotnym i długim naciśnięciu, dolny to przycisk wstecz. Samsung zintegrował z zegarkiem asystenta Gemini. Można więc np. poprosić zegarek o wytyczenie przejazdu i ten poda nam wszystkie trasy, alternatywy i włączy mapę. Została jeszcze kwestia paska. Tu znów Samsung pokombinował i zastosował autorskie rozwiązanie na specjalne piny. Niby ok, ale wymiana paska na jakiś inny nie jest już prosta i, przynajmniej na początku, jesteśmy raczej skazani na to, co przygotował dla nas producent.

Galaxy Watch8 Classic. FunkcjeSamsung kilka lat temu przeszedł na Wear OS, więc pod względem możliwości to najbardziej rozbudowany, otwarty system z opcją doinstalowania aplikacji i pełnym pakietem Google obejmującym m.in. płatności, mapy, pełne wiadomości z możliwością odpisania (również dyktowanie) i wyświetlaniem zdjęć.

Są oczywiście tryby sportowe, jest też ciekawy asystent biegania, gdzie najpierw musimy wykonać 12 minutowy bieg na którego podstawie zegarek określa nasze parametry wydolnościowe i na ich podstawie układa nam plany treningowe. Ale oczywiście najważniejsze są tu funkcje związane ze zdrowiem proponowane przez Samsunga. Zestaw jest niesłychanie rozbudowany i to chyba smartfon który w najbardziej zaawansowany sposób może monitorować nasz organizm.

Do znanych już ze starszych wersji mierzenia EKG czy ciśnienia doszły m.in. poziom obciążenia naczyniowego mówiący o stanie serca, indeks antyoksydacyjny określający poziom przeciwutleniaczy które mają wpływ na starzenie się i sugerujący jak poprawić dietę by go poprawić (mi np. przy ostatnim mierzeniu zaproponował zjedzenie kawałka dyni (50 g) bądź połówki owocu kaki). Oczywiście jest zestaw obowiązkowy czyli puls, stres, SpO2, bardzo dobrze monitorowany sen z fazami, poziomem tlenu we krwi, temperaturą skóry, pulsem i częstością oddechów.

Zegarek pokazuje też wynik energii – czyli zbiera nasze aktywności i wszystkie inne wskaźniki i podpowiada na jaki wysiłek nas stać danego dnia i co zrobić, byśmy mieli jej więcej. W sumie Watch8 Classic jest prawdziwym „kombajnem” zdrowotnym i trudno mu cokolwiek pod tym względem zarzucić.

Galaxy Watch8 Classic. Bateria
Ale skoro o zarzutach – jest niestety jedna rzecz, gdzie zegarek nie spełnia moich potrzeb. To bateria i czas pracy na jednym ładowaniu, o czym pisałem już na początku tekstu. Niestety Watch8 Classic nie jest w tej dziedzinie mistrzem. Dzień, noc (oby) i tyle – to wszystko co zdołałem z niego wycisnąć. Gdy wiedziałem, że np. idę na kosza – specjalnie go podładowałem, żeby spokojnie przespać noc. Gdy kładłem się i miałem jeszcze 25 proc. baterii – musiałem się zastanawiać, czy budząc się rano zegarek będzie działał. Działał – więc się udało, ale zostało mu tylko 8 proc. I to wszystko przy wyłączonym już po pierwszym dniu AoD. Ja testowałem na szczęście wersję bez e-SIM, zastanawiam się na ile w niej starcza energii bo wiadomo, że potrzeba jej trochę więcej. 445 mAh to niby przyzwoita pojemność, ale jednak przy tym systemie a przede wszystkim przy tej liczbie funkcji – to mało. Na Wear OS trzeba mieć sposób, ma go OnePlus (dwa procesory), ma go Mobvoi (dwa wyświetlacze), a Samsung jakoś nic wymyślić nie chce. Rozumiem, że Koreańczycy chcą być Applem w świecie Androida, a skoro Apple watche działają krótko, a mimo to się sprzedają, to i Galaxy Watche powinny iść jak świeże bułeczki. Ale chyba to co sprawdza się tam, tu sprawdzić się nie chce. W USA Apple rządzi a amerykanie jakoś nie chcą zmieniać swoich przyzwyczajeń, może tylko Garmin (również amerykański) bywa rozważany jako alternatywa. Ale w innych częściach świata, a już na pewno w Polsce, gdzie konkurencja, zwłaszcza chińska, jest bardzo duża, Samsung ma po prostu trudniej.

Ale to jeszcze nie wszystko. Bo przecież można założyć, że choć zegarek się szybko rozładuje, to przynajmniej jesteśmy go w stanie też szybko naładować. 15, 20 minut i już można go znów używać, nawet przez te 24h. Ale niestety, tu również Samsung nas nie rozpieszcza. Ładowanie jest bardzo długie – trwa prawie… dwie godziny. Więc o szybkim przywróceniu go do życia możemy zapomnieć. Najwygodniej po prostu mieć ładowarkę przy sobie, bądź też mieć dwie – w domu i pracy i ładować go trochę tu, trochę tam…Galaxy Watch8 Classic. PodsumowaniePamiętacie o czym pisałem na początku? To sprzęt ma być dla mnie a nie ja dla sprzętu. Nie chcę czuć się jego niewolnikiem. A niestety właśnie tak miałem z Galaxy Watch8 Classic. Nerwowe spoglądanie na poziom baterii dość mocno mnie męczyło, a planowanie dnia pod kątem ładowania zegarka było absurdalno – surrealistycznym doświadczeniem. Więc tak jak doceniam „medyczno – zdrowotny” aspekt czy jego sportowe możliwości, tak nie jestem w stanie zaakceptować baterii. I oczywiście – może komuś to nie będzie przeszkadzać, bo jego tryb funkcjonowania jest inny niż mój i ja to jak najbardziej rozumiem. Ale ja niestety na dłuższą metę nie dałbym tak rady. Może za rok Samsung coś tu poprawi, przypadek Z Folda7 daje na to nadzieję. Ale tu i teraz Galaxy Watch8 Classic nie jest po prostu dla mnie. https://www.youtube.com/watch?v=HOBqvVUXDhY