Motorola zaprezentowała nową serię edge 60 pod koniec kwietnia, dziś, czyli 8 maja, smartfony trafiają do sprzedaży w Polsce. Ceny znaliśmy już wcześniej, dla przypomnienia: za model egde 60 trzeba zapłacić 1799 zł i 1999 zł (12/256 i 12/512 GB). Za edge 60 Pro – 2499 zł (12/512).
Są również nowe składaki, razr 60 kosztuje 3299 zł (8/256), razr 60 Ultra – 5699 zł (16/512).
Zdjęcia z urządzenia bardzo mi się podobają, choć raczej nie są zgodne z ostatnimi trendami w smartfonowej fotografii. Producenci zaczęli stawiać na naturalność, czego dowodem są Pixele z serii 9 a nawet fotograficzna bestia którą również testuję – Xiaomi 15 Ultra. W moto edge 60 wciąż mamy do czynienia z podbiciem saturacji, wzmocnieniem kolorów, na szczęście sama jakość jest bardzo dobra – mam na myśli ilość szczegółów i detali, rozpiętość tonalną, zgodność kolorystyczną we wszystkich trzech oczkach. Tryb portretowy ładnie odcina pierwszy plan i rozmywa tło, nocny – delikatnie tylko wyostrza szczegóły i nie robi z nocy dnia, w sumie ze zdjęć jestem zadowolony. Zresztą podobnie jest z filmami które można nagrać w 4K we wszystkich oczkach, tyle że nie można przeskoczyć podczas takiego nagrania z szerokiego kąta na obiektyw główny, bo ten obsługuje tylko 30 FPS. Selfie również nagramy w 4K.
Zdjęcia zrobione smartfonem moto edge 60 - poziom
Zdjęcia zrobione smartfonem moto edge 60 - pion
- OPPO Find X9. Telefon OK. Ale wszystko jest robione na jedno kopyto
- moto edge 60 FUSION. Pierwsze wrażenia
- realme 14 Pro+. Rozsądny smartfon za (w miarę) rozsądną cenę
- Amazfit Bip 6. W tej cenie nic lepszego się nie kupi
- Xiaomi Watch S4. Dobrze ale za drogo (jeszcze)
- Samsung Galaxy S25. Dwie strony medalu