Smartfon kosztuje 1569 zł za wersję 8/128 i 1779 zł za wersję 12/256. Jest jeszcze drugi model – 3a Pro, różniący się nieznacznie optyką, wyglądem i specyfikacją, za który trzeba zapłacić 2049 zł.
Obydwa to średnia półka, mają takie same ekrany i procesory. W dodatku, co zdarza się ostatnio dość rzadko, są całkiem sensownie wycenione. To niejako znak rozpoznawczy firmy Carla Pei, niegdyś współzałożyciela OnePlus, od pięciu lat rozkręcającego nowy smartfonowy biznes. Pierwszy telefon Nothing pojawił się w 2022 r. i od tego czasu firma konsekwentnie wypuszcza na rynek oryginalnie wyglądające, dobrze działające i nieźle wycenione urządzenia – razem z ostatnimi mamy już 7 wersji.
Ja swój testowy model dostałem po oficjalnej premierze, która miała miejsce 4 marca. W tym dniu w sieci pojawiły się pierwsze recenzje – zdecydowanie pozytywne, niektóre wręcz entuzjastyczne. Oczywiście pojawiły się też pierwsze komentarze potencjalnych klientów, chłodzące nieco ton filmów i publikacji i zwracające uwagę na kilka oszczędności – np. na wolną już dziś pamięć UFS 2.2, starszy typ baterii litowo-jonowej, czy tylko trzy planowane duże aktualizacje (choć jednocześnie producent zapewnia 6 lat łatek bezpieczeństwa). Z pewnością każda ze stron ma trochę racji, w końcu sam marszałek Piłsudski mówił, że racja jest jak d..a, każdy ma swoją. Nie zmienia to jednak faktu, że smartfon jest bardzo ciekawym urządzeniem, któremu warto poświęcić chwilę. W moim przypadku jest to chwila czterodniowa, na dłuższą recenzję przyjdzie jeszcze czas, ale wydaje mi się, że w kwestii tego urządzenia przyda się jakiś wyważony głos rozsądku.
Nothing Phone (3a)
Nothing Phone (3a). Budowa
Jedno krótkie zdanie o pudełku. Jest w nim telefon, kabelek, ładna szpileczka i dokumenty.
Nothing ma swój styl. Przeźroczyste plecki zdarzają się od czasu do czasu, ja np., mam teraz w testach Nubię Redmagic 10 Pro która wygląda podobnie, ale diody z tyłu są zdecydowanie znakiem rozpoznawczym firmy. To ciekawe rozwiązanie, na pewno skupia uwagę i dziennikarze mają o czym mówić i pisać. Natomiast to od użytkownika zależy, czy będzie z nich korzystać. Zastosowań jest kilka, np. sygnalizacja konkretnych dzwoniących kontaktów, odliczanie minutnika albo doświetlanie zdjęć. Wymaga to jednak wyrobienia sobie nawyku odkładania telefonu ekranem do dołu – pewnie trzeba na to chwili czasu.
Nothing Phone (3a)
Większym kłopotem jest dla mnie dodatkowy przycisk na prawym boku. Generalnie ich układ jest następujący – przycisk funkcyjny, nad nim przycisk zasilania, a na lewym boku – dwa klawisze do regulacji głośności. Ponieważ 99 proc. smartfonów z Androidem ma wszystkie przyciski (czyli włączanie i głośność) na prawym boku, ja notorycznie usiłowałem wygasić ekran przyciskiem funkcyjnym, co automatycznie uruchamiało opcję dodania notatki. Albo zwiększyć głośność przyciskiem który wygasza ekran. Co w sumie doprowadzało mnie do szału. Tak, wiem, cztery dni to pewnie trochę za mało żeby przywyknąć do tego rozwiązania, ale póki co widzę więcej niepotrzebnego zamieszania niż korzyści. Szczęśliwie ekran można wygasić podwójnym uderzeniem. Przynajmniej tyle.
Nothing Phone (3a)
Nothing Phone (3a)
Co do reszty – mamy dwa głośniki które grają ok., w slocie na dole zmieścimy dwie karty SIM (nie ma obsługi eSIM która jest zarezerwowana dla modelu Pro), port do ładowania to oczywiście USB-C, a norma wodoszczelności – IP64 czyli odporność na zachlapania, ale nie zanurzenia.
Nothing Phone (3a). Ekran
Tu złego słowa nie powiem, płaski panel AMOLED ma przekątną 6.77 cala, jasność osiąganą w trybie ręcznym na poziomie 1300 nitów, a automatycznym – 3000 nitów, obsługuje HDR10+ a odświeżanie to 60 Hz, 120 Hz bądź dobierane automatycznie przez urządzenie. Jest na nim folia ochronna, jest Always on Display, które można ustawić w przedziałach czasowych, czyli automatycznie wyłączać na noc.
Nothing Phone (3a)
Ramki – choć symetryczne, to spory plus – nie są tak cienkie jak we flagowych urządzeniach. Mi to nie przeszkadza, wprost przeciwnie, nie trzeba się martwić, że dotkniemy coś niechcący. Optyczny czytnik linii papilarnych umieszczony jest dość nisko, działa dobrze, podobnie jak odblokowanie urządzenia za pomocą twarzy.
Nothing Phone (3a). Działanie
Sercem tego telefonu, jak i modelu Pro, jest Snapdragon 7s Gen 3 (4 nm) z układem graficznym Adreno 710, ja testuję droższą wersję 12/256, RAM można wirtualnie powiększyć o 8 GB. Problemem jest zastosowana pamięć – to wolne UFS 2.2 do znalezienia teraz najczęściej w budżetowych smartfonach, tu bardziej pasowałaby wersja 3.1. Wynik w AnTuTu Benchmark to 806954 pkt.
Nothing Phone (3a)
W codziennych zastosowaniach żadnych problemów nie ma, wszystko chodzi szybko, płynnie i bezproblemowo. W bardziej wymagających grach nie ustawimy detali na najwyższym poziomie, ale nie jest to smartfon o zacięciu gamingowym, więc nie będę na to narzekać. Jest NFC, GPS działa bezproblemowo, jakość połączeń jest bardzo dobra, oczywiście działa 5G, jest VoWiFi i VoLTE.
Nothing Phone (3a). Oprogramowanie
Na start dostajemy Androida 15 z nakładką Nothing OS 3.1. Jak już pisałem będą 3 duże aktualizacje systemu i 6 lat poprawek bezpieczeństwa. Wolałbym przynajmniej jedną dużą aktualizację więcej, nawet kosztem krótszego wsparcia bezpieczeństwa.
Nakładka jest specyficzna, producent zdecydowanie zwraca uwagę na jej wygląd i graficzne rozwiązania. Można mieć wszystkie ikony w stylu Nothing, można też wybrać wygląd klasyczny. Co ciekawe – niegdzie nie znalazłem opcji, by na pulpicie wyświetlały się nazwy folderów – widzimy je dopiero po wejściu w nie. Mamy możliwość wygenerowania niepowtarzalnej tapety za pomocą AI. Sztucznej inteligencji nie ma w urządzeniu zbyt wiele, działa jeszcze tłumaczenie strony czy zakreślenie w celu wyszukania po dłuższym naciśnięciu przycisku do nawigacji i to chyba tyle. Przycisk funkcyjny obsługuje tylko notatki – przydałaby się moim zdaniem możliwość przypisania mu innych funkcji.
Plus za obiektyw tele – tu będziemy go wykorzystywać głównie przy ujęciach portretowych.
Aplikacja jest czytelna, przejrzysta i ma wszystkie najczęściej używane opcje – za to duży plus. Jakość zdjęć z grubsza jest ok., ale, jak zwykle przy urządzeniach tego producenta, moim zdaniem sporo rzeczy można jeszcze poprawić. Kolory sprawiają wrażenie delikatnie „spranych”, rozpiętość tonalna przy kontrastowych sytuacjach mogłaby być nieco lepsza – zacienione obszary są bardzo ciemne. Pod palcem mamy 4x przybliżenie które jest realizowane obiektywem tele. Ale ponieważ nie ma on optycznej stabilizacji, to po wciśnięciu przycisku 4x obraz bardzo się trzęsie i trzeba mieć sporo szczęścia by dobrze złapać ostrość. Gdy fotografujemy obiekt w ruchu – to co zobaczymy finalnie na zdjęciu może być różne od tego, co zobaczymy w pierwszym momencie na ekranie, telefon dość długo przetwarza obraz.
Dziwna sytuacja dzieje się przy zdjęciach nocnych. Fotografie zrobione w tym trybie oraz w trybie normalnym absolutnie niczym się nie różnią, nawet jeśli wyłączymy automatycznie pojawiającą się ikonkę nocy. Dopiero gdy wejdziemy w zupełną ciemność, praktycznie bez żadnych świateł, zobaczymy różnicę.
Selfie i zdjęcia portretowe są jak najbardziej ok. Filmy też, ale 4K mamy dostępne tylko w aparacie głównym, jeśli chcemy nagrywać w szerokim kącie musimy zejść do rozdzielczości FHD. Stabilizacja działa dobrze, podobnie jest ze zbieraniem głosu.
Ogniwo ma 5000 mAh pojemności, jest wytworzone w technologii litowo jonowej a nie węglowo krzemowej. Przy włączonym 5G w trybie mieszanym (z WiFi w domu) energii starczało mi na cały dzień i kilka godzin dnia następnego. Czyli dość standardowo. Telefon można naładować z maksymalną mocą 50W, trwa to niecałą godzinę, ładowarki w zestawie brak. Urządzenie nie wspiera ładowania bezprzewodowego.
Nothing Phone (3a)
Nothing Phone (3a). Podsumowanie
Po kilku dniach z Nothing Phone (3a) spokojnie mogę napisać, że to przyjemny smartfon z niepowtarzalnym charakterem i z całkiem niezłym stosunkiem ceny do jakości, a dziś to rzadkość. Ale też z pewnymi brakami albo udziwnieniami, które przynajmniej w moim przypadku, zamiast pomagać, irytują. Myślę tu przede wszystkim o niefortunnie ulokowanym przycisku funkcyjnym z jedną, mało dla mnie przydatną funkcją. Dziwię się też trochę, że producent nie pracuje nad jakością fotografii, bo podobne zastrzeżenia jak tu miałem też do pierwszego Nothing Phone. Być może nie jest to dla niego rzecz priorytetowa. I żałuję zastosowania pamięci UFS 2.2 a nie 3.1 – na dłuższym dystansie może to spowalniać niektóre czynności wykonywane na urządzeniu. Ale też doskonale rozumiem producenta – cudów nie ma i jeśli firma chce zaproponować atrakcyjną cenę, a jeszcze do tego zarobić, musi szukać gdzieś oszczędności. Jeśli mamy tego świadomość, to dla kogoś kto chce się wyróżnić ze smartfonowego tłumu albo spróbować czegoś nowego, Nothing Phone (3a) może być dobrym wyborem.