Xiaomi 15 to jeden z niewielu na rynku kompaktowych smartfonów. Trudno powiedzieć, żeby był mały, ale nie jest też wielką „patelnią”, które wyraźnie dominują na rynku. Kupimy go za 4199 zł w wersji 12/256 i 4699 zł za 12/512. To dużo, Samsunga Galaxy S25 (12/128) dostaniemy za około 3800 zł. Ale jeżeli komuś zależy na jakości zdjęć, wato dopłacić. Wiem, brzmi dziwnie, Samsung kilka lat temu był moim zdaniem najlepszy pod względem foto, ale na przestrzeni lat zalicza stagnację. Tak jakby uznał, że zrobił tu już wszystko i teraz może skupić się na innych rzeczach, np. AI. Xiaomi za to mozolnie budowało swoją pozycję i w końcu po kilku latach współpraca z firmą Leica przyniosło to moim zdaniem rezultaty. Jakość zdjęć oraz możliwości są doskonałe, dość powiedzieć, że mi było ciągle mało i każde wyjście z domu kończyło się kolejnymi dziesiątkami nowych zdjęć w galerii. A kot, który pozować specjalnie nie lubi, na widok telefonu uciekał do drugiego pokoju, bo miał już dość.
Zestaw obiektywów to:
• główny 50 MP, f/1.6, 23mm, 1/1.31″, 1.2µm, dual pixel PDAF, OIS;
• tele 50 MP, f/2.0, 60mm, 1/2.76″, 0.64µm, PDAF (10cm – ∞), OIS, 2.6x optyczny zoom;
• szeroki kąt 50 MP, f/2.2, 14mm, 115˚, 1/2.76″, 0.64µm;
• selfie 32 MP, f/2.0, 21mm, 1/3.14″, 0.7µm.