Czym wyróżnia się ten model? Swoją wielkością – nie jest mały, ale nie jest też wielki. I to może przyciągnąć do niego całkiem sporą grupę klientów. O ile przełkną cenę.
Za urządzenie trzeba zapłacić 3799 zł. Oczywiście – flagowe modele są dużo droższe, ale o X200 FE trudno mówić jak o flagowcu. To raczej „średniak plus”. Jego największą zaletą są chyba rozmiary – dokładnie to 150.8 x 71.8 x 8 mm, przekątna ekranu to 6.31 cala. Co stawia go w jednej lidze z nieco mniejszym Samsungiem Galaxy S25 czy niemal identycznym Pixelem 9/Pro albo Xiaomi 15. Malkontenci będą narzekać że nie są to telefony małe, ale prawda jest taka, że maluchów w zasadzie już nie ma. W czasach gdy smartfony mniej są narzędziem do komunikacji a bardziej do „konsumpcji treści” liczy się duży wyświetlacz i to takie urządzenia dominują na rynku. X200 FE jest więc gratką dla grupy która chce czegoś innego, bardziej kompaktowego. Co urządzenie ma do zaoferowania i jakie są jego mocna i słabe punkty? Zapraszam do recenzji.
Vivo X200 FE – budowa
Wymiary telefonu już znamy. Materiały użyte do wykończenia są premium – czyli mówimy tu o aluminiowej ramie i matowym szkle, które nie zbiera odcisków palców. W zestawie jest też bardzo dobrze wykonane, silikonowe czarne etui chroniące urządzenie przed zarysowaniami czy rozbiciem przy upadku.
Wyspa z aparatami dość mocno wystaje, przy okazji vivo podeszło do tematu trochę nietypowo. Zmieściły się na niej dwa oczka – główne i tele. Szeroki kąt wylądował obok niej, razem z diodą doświetlającą. Tak, jakby był banitą „niegodnym” równać się ze swoimi braćmi i w sumie – muszę przyznać vivo rację.
VIVO X200 FE
Cała reszta jest dość klasyczna, co oznacza slot na karty SIM, wejście USB-C i jeden z dwóch głośników (ten donośniejszy) na dole i przyciski do włączania i regulacji głośności na prawym boku. Tu uwaga – producent umieścił je bardzo wysoko, więc choć sam telefon jest zgrabny i średniej wielkości, to i tak chcąc np. dać głośniej muzykę, trzeba zmienić uchwyt, żeby sięgnąć do niego palcem. Szkoda.
Norma uszczelnienia to IP68/69, szkoda jednak, że nie ma ładowania indukcyjnego, które cała wymieniana na początku tekstu konkurencja ma. Jest za to umieszczona z tyłu dioda podczerwieni, która razem z aplikacją Inteligentny Pilot zmienia telefon w pilota do domowych urządzeń.
Vivo X200 FE – ekran
Tu w zasadzie żadnych braków nie ma, bo to AMOLED LTPO o przekątnej 6.31 cala, z jasnością maksymalną 4500 nitów, odświeżaniem 120 Hz, konfigurowalnym na wiele sposobów Always on Display. Dodatkowo producent daje nam zabezpieczenie w postaci naklejonej folii ochronnej. Jeśli chciałbym na coś narzekać, to na czytnik linii papilarnych, bo producent zastosował tu jego wolniejszą, optyczną wersję. Ale w praktyce narzekać nie ma na co, bo szybkie rozpoznawanie twarzy odblokowuje telefon błyskawicznie po podniesieniu i podświetleniu ekranu. A i sam czytnik jest bezbłędny i pewny. Działa też dwukrotne uderzenie w celu wygaszenia bądź wybudzenia wyświetlacza.
W ustawieniach zmienimy tryb kolorów (standardowe, pro i jasne) i rozdzielczość (2344×1080 albo 2640×1216).
VIVO X200 FE
Vivo X200 FE – działanie, oprogramowanie
Urządzenie napędza 4 nm Mediatek Dimensity 9300+, który ma do pomocy 12 GB RAM. Jest też 512 GB pamięci wbudowanej w standardzie UFS 3.1. Za pierwszym razem gdy zrobiłem test AnTuTu Benchmark urządzenie uzyskało 1391135 pkt co daje pozycję w okolicach 40 miejsca, w towarzystwie np. POCO F6 czy Galaxy S23. Po kilku dniach powtórzyłem test i wynik był dużo lepszy – 1922454 pkt i pozycja 18. Skąd takie duże rozbieżności – nie mam pojęcia. Telefon podczas testów dosyć mocno się nagrzał (okolice 45 stopni). W codziennym używaniu pozostawał raczej chłodny, chyba że robiłem dużo zdjęć, kręciłem filmy bądź grałem. Wtedy wzrost temperatury był wyczuwalny dość szybko. Siłą rzeczy małe telefony nie są mistrzami w odprowadzaniu ciepła i tak jest też w tym przypadku.
Nie zmienia to jednak faktu, że X200 FE używa się przyjemnie, telefon jest szybki, bardzo płynny i bezproblemowy – robi to co ma robić. To oznacza dobrą jakość rozmów głosowych (jest VoLTE i VoWiFi), szybki internet (5G) i bezbłędną lokalizację.
Oprogramowanie to Funtouch OS oparty na Androidzie w wersji 15. Producent daje gwarancję 4 aktualizacji systemu i 5 lat poprawek bezpieczeństwa. Nakładka ma mnóstwo możliwości personalizacji ale też jednocześnie jest intuicyjne, dobrze „poukładana” a co za tym idzie – przyjemna w obsłudze. Jest kilka preinstalowanych aplikacji „śmieciowych” które można wyrzucić, ale są też rzeczy użyteczne typu iManager do zarządzania urządzeniem albo klonowania aplikacji, dyktafon czy odtwarzacz muzyki. Z AI działa „zakreśl aby wyszukać”, jest Google Gemini i retusz zdjęć lub usuwanie z nich obiektów.
8 MP szeroki kąt pasuje w tym zestawie jak pięść do nosa i zdecydowanie psuje wrażenia. Dlaczego producent zdecydował się na jego zastosowanie? Mogę tylko przypuszczać, że chciał odróżnić ten model od bardzo podobnego X200 Pro mini. Tyle, że tamten nie trafił i nie trafi do Europy i z naszego punktu widzenia jakiekolwiek ich rozróżnianie nie ma większego sensu.
Ciekawostką są dwie diody doświetlające umieszczone w szczelinie nad wyświetlaczem. Możemy nie tylko je włączyć, ale jeszcze sterować temperaturą barwową, to samo działa w odniesieniu dla diody umieszczonej na pleckach urządzenia, czyli dla doświetlania zdjęć z głównego obiektywu.
Aplikacja jest bardzo rozbudowana, mamy do wyboru trzy style podstawowe (texture, vivid i Zeiss) i ogrom stylów spersonalizowanych. Jest też opcja tworzenia krótkich filmów – znów mamy podział na kategorie (portret, swobodny, jedzenie, podróż, nocny i sport) a do tego każda z nich ma kolejne szablony, np. dla jedzenia to gorące, degustacja i dziennik. Oczywiście są jeszcze tryby: Profesjonalny, Astro, Scena, Portret filmowy i wiele, wiele innych. Pod względem możliwości jest więc topowo. A jak z jakością?
VIVO X200 FE
Trzy oczka, tzn. główne, tele i selfie – są bardzo dobrej jakości. Zdjęcia są szczegółowe i pełne detali. Widać też, że smartfon je mocno „obrabia”, bo czasem od momentu zrobienia fotografii do zapisania jej w galerii mija dłuższa chwila. Ale też nikną wtedy przepalenia jakie widzimy na początku, podbijany jest kontrast i końcowy efekt jest bardzo dobry. Niestety w przypadku szerokiego kąta widać gorszą jakość. Lepiej takich zdjęć nie przybliżać, bo szczegółów na nie wielu nie znajdziemy, a gdy światła jest mniej, widać też lekko inną kolorystykę niż w pozostałych obiektywach. W dobrym świetle ten problem nie występuje.
Niestety 8 MP matryca nie jest w stanie nagrać filmów w 4K. Dlatego jeśli chcemy przechodzić pomiędzy wszystkimi trzema obiektywami, musimy zejść do jakości FHD. Ujęcia w 4K mają dobrą stabilizację, można też podczas nagrania przełączyć się na kamerę do selfie.
Ogniwo jest ogromne, zwłaszcza jak na smartfon takich rozmiarów. Ma 6500 mAh, co sprawia, że telefon jest w stanie wytrzymać dwa dni dość intensywnego używania w cyklu mieszanym, czyli WiFi i 5G, ze sporą ilością zdjęć czy słuchaniem muzyki. Ładowanie trwa około 50 minut, ale do tego musimy mieć 90W ładowarkę, której w pudełku oczywiście nie znajdziemy. Mnie osobiście przeszkadzał brak ładowania indukcyjnego, w telefonie kosztującym niemal 4 tys. zł taka opcja powinna być.
VIVO X200 FE
Vivo X200 FE – podsumowanie
Ten model pozostawia u mnie jak najlepsze wrażenie. To średniak „plus” dobijający się w wielu względach do klasy „premium”. Cena w obecnej chwili jest nieco za wysoka, ale wydaje mi się, że trzeba dać mu szanse, czyli trochę czasu. I gdy telefon będzie tańszy o kilkaset złotych, spokojnie można go kupić.