Strona główna » HONOR Magic7 Lite. Znowu za drogo…

HONOR Magic7 Lite. Znowu za drogo…

Autor Mirosław Mazanec
0 komentarze
To co zrobił w tym roku HONOR z najsłabszym modelem z serii Magic7 można porównać do niezwykle popularnych w ostatnich latach zabiegów medycyny estetycznej. Lifting, naciąganie, redukcja zmarszczek, odsysanie tłuszczu, niby pacjent wychodzi inny, ale w zasadzie jest taki sam. I podobnie jest z tym smartfonem. Mamy kilka nowości, jedna, czyli bateria, jest zmianą znaczącą, ale podstawa np. ekran czy procesor są takie same jak w zeszłorocznym Magic6 Lite.
Niestety w momencie pisania tej recenzji nie znam dokładnej ceny. Firma udostępniła mi smartfon przedpremierowo ale nie chciała zdradzić ile będzie kosztował. (Edit. Wiadomo już, że HONOR Magic7 Lite będzie dostępny w dwóch różnych wersjach kolorystycznych: fioletowej oraz czarnej. Trafi do sprzedaży w Polsce 15 stycznia, w 2 wariantach pamięci : 8GB +256 GB oraz 8GB+512GB , odpowiednio w cenach 1599 zł. oraz 1799 zł.). Wiem tylko, że „nie więcej niż zeszłoroczny model”. Magic6 Lite kosztował 1899 zł., czyli już na początku o kilkaset złotych za dużo. Jeśli Magic7 Lite wystartuje z identycznego pułapu, to również będzie za drogi, choć względem poprzednika nieco się poprawił. I pewnie tak jak zeszłorocznemu modelowi, trzeba będzie mu dać nieco czasu, by urealnił swoją cenę. Magic6 Lite kosztuje teraz niecały tysiąc złotych, a ile wart jest jego następca? Zapraszam do recenzji.
HONOR Magic7 Lite
HONOR Magic7 Lite. Budowa
Tu względem zeszłego roku zmieniło się niewiele. Inne jest wykończenie okrągłej wyspy z obiektywami, jest wyższa norma wodoszczelności (IP65 zamiast IP53). Jedyną tak naprawdę istotną zmianą jest dodanie drugiego głośnika – w Magic6 Lite był jeden na dolnej krawędzi, teraz mamy też drugi na górze, dźwięk jest stereo więc na pewno przyjemniej będzie się oglądać filmy.
HONOR Magic7 Lite
Ramki i plecki są z tworzywa, jest dual SIM ale nie ma już miejsca na kartę pamięci, tył jest błyszczący i zbiera odciski palców, szkoda, że w pudełku nie ma żadnego, nawet najprostszego etui. Oczywiście ładowarki też nie znajdziemy. Dokładne wymiary to 162.8 x 75.5 x 8 mm, waga – 189 g.
HONOR Magic7 Lite. Ekran
Firma zafundowała nam powtórkę z rozrywki, może wychodząc z założenia że skoro coś działa i jest dobre, to po co zmieniać? Dostajemy więc wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6.78 cala, odświeżany w 60 albo 120 Hz. HONOR chwali się jasnością maksymalną na poziomie 4000 nitów (w Magic7 Lite mówił o 1200), ale moim zdaniem zmienił się tylko sposób mierzenia. W zeszłym roku podawano szczytową jasność dla całego wyświetlacza, w tym producenci chwalą się wyższymi wartościami, ale osiąganymi w jednym punkcie ekranu, w warunkach laboratoryjnych. Jak dla mnie i rok temu i teraz jasność jest OK, nie miałem problemu z korzystaniem z telefonu w słoneczne dni (szczęśliwie kilka mi się trafiło).
HONOR Magic7 Lite
Ekran nie jest płaski ale zakrzywiony na boki, co nie każdemu musi się podobać. Jedyną zmianą, i to chyba nie na plus, jest powiększenie dziury w ekranie. Zamiast tradycyjnej, małej, mamy sporą pastylkę. Po co? Chyba tylko po to, by wygląd był identyczny jak w droższych modelach z serii, innego wytłumaczenia nie znajduję. W każdym razie nie ma w tym otworze żadnych zaawansowanych czytników do skanowania naszej twarzy ani drugiej kamery do selfie.
Producent nie zapomniał o Always on Display, które ma wiele motywów oraz możliwość czasowych ustawień, tak by np. nie świeciło niepotrzebnie w nocy. Odblokowanie urządzenia twarzą działa bardzo dobrze, czytnikiem linii papilarnych w ekranie trochę gorzej, bo to jednostka optyczna a nie ultrasoniczna i trzeba przytrzymać palec nieco dłużej. Producent chwali się też odpornością ekranu na upadki – ponoć upuszczenie go nawet z dwóch metrów nie pozostawi na nim śladu.
HONOR Magic7 Lite. Działanie

To kolejny punkt gdzie dostajemy od producenta „kopiuj – wklej”. Czyli taki sam procesor – Qualcomm Snapdragon 6 Gen 1 (4 nm) z GPU Adreno 710, 8 GB RAM i 256 albo 512 GB pamięci wbudowanej. Wynik jaki uzyskałem w AnTuTu Benchmark (550386 pkt.) był nieco wyższy niż w zeszłym roku. Ale na rynku znajdziemy mnóstwo o wiele bardziej wydajnych urządzeń ze średniej półki, kosztujących zdecydowanie mniej. Do podstawowych zastosowań to jednak wystarczy, nie mam też zastrzeżeń do jakości rozmów, działania GPS czy NFC.

HONOR Magic7 Lite
HONOR Magic7 Lite. Oprogramowanie
Od startu dostajemy Androida 14 (nowe smartfony startują już raczej z Androidem 15) z nakładką MagicOS 8.0. HONOR „dzierżawi” ją chyba od Huawei, bo wygląda ona niemal identycznie. A ja nie widzę w tym nic złego, dla osób które używały smartfonów Huawei w czasach gdy miały one jeszcze dostęp do usług Google HONOR będzie naturalnym i najwygodniejszym rozwiązaniem przy przesiadce na nowszy model.
Z rzeczy ciekawszych – mamy „magiczny portal” czyli np. możliwość bezpośredniego umieszczania np. zdjęć na mediach społecznościowych z poziomu galerii. W edytorze zdjęć znajdziemy z kolei Gumkę AI.
HONOR Magic7 Lite
HONOR Magic7 Lite. Zdjęcia, filmy
Zestaw aparatów jest niemal identyczny ale w specyfikacji obiektywu głównego pojawiła się optyczna stabilizacja obrazu, zniknęła za to 2 MP jednostka do macro. Wygląda to następująco: • obiektyw główny 108 MP, f/1.8, 1/1.67″, PDAF, OIS; • szeroki kąt 5 MP, f/2.2; • selfie 16 MP, f/2.5.
HONOR Magic7 Lite

W zeszłym roku najbardziej raziła różnica w kolorach (oczywiście też w jakości) pomiędzy jednostką główną a szerokim kątem. W tym roku HONOR się postarał i ta różnica nie jest już tak duża, zwłaszcza w dobrych warunkach oświetleniowych. Oczywiście szczegółów w zdjęciach z szerokiego konta jest mniej, lepiej takich fotografii nie przybliżać, ale przynajmniej złapiemy w obiektywie większą perspektywę z bliższej odległości. Dobre i to. Ale oczywiście, większość smartfonów podobnie wycenionych ma raczej dwa pełnoprawne obiektywy, ba znajdą się nawet urządzenia z obiektywem tele…

Sytuację ratuje nieco jakość zdjęć z głównego oczka, które są dość szczegółowe, mają bardzo ładne, lekko podbite kolory. Tylko rozpiętość tonalna mogłaby być nieco lepsza, w kontrastowych ujęciach smartfon średnio wydobywa szczegóły z zacienionych obszarów.

Filmy nagramy w 4K w głównym obiektywie i FHD w szerokim kącie, jakość jest taka sobie – nieco lepiej mogłaby działać stabilizacja.
HONOR Magic7 Lite. Bateria
Koniec narzekania. Producent wepchnął do urządzenia ogniwo o pojemności aż 6600 mAh. Dzięki temu, że zastosował tu nową, krzemowo-węglową technologię, dzięki której w tej samej objętości można zmieścić więcej ogniw, smartfon nie jest ani cięższy ani grubszy od poprzedniego modelu, a działa dużo dłużej. Osiągnięcie dwóch dni bez ładowania nie jest wielkim problemem, mi udawało się praktycznie za każdym razem, telefon ładowałem trzeciego dnia rano. Samo ładowanie jest dość szybkie, bo telefon obsługuje teraz 66W a nie 35W. Tyle, że musimy zainwestować w ładowarkę, bo w pudełku jej nie ma. Ja ładowałem telefon starą ładowarkę Huaweia o mocy ok. 40W i zajmowało mi to mniej więcej godzinę. Telefon nie obsługuje ładowania bezprzewodowego.
HONOR Magic7 Lite
HONOR Magic7 Lite. Podsumowanie
Smartfon wywołuje u mnie mieszane uczucia. Używając go miałem poczucie deja-vu i czułem się tak jakbym miał do czynienia z zeszłorocznym modelem. Jasne – głośniki stereo czy świetna bateria sprawdzają się doskonale, ale reszta – mniej więcej jest podobna. Zdjęcia, ok, ale. Działanie ok, ale. Budowa ok, ale… Więc doceniając to, że firma poprawiła to i owo, to jednak tak jak w zeszłym roku uważam, że telefon jest za drogi, nawet w cenie 1599 zł. Gdyby kosztował w okolicach tysiąca – nie miałbym większych uwag i spokojnie mógłbym go polecić. Dla porównania – bardzo fajny, o wiele lepszy HONOR 200 kosztuje dziś 1700 zł. Więc moim zdaniem z kupnem HONORA Magic7 Lite nie ma się co śpieszyć.

Możesz również lubić