Niestety do braku ładowarek musimy się przyzwyczaić. Dla porządku zwrócę jednak uwagę, że Unia Europejska nie zakazała dodawania ich do opakowania. Nowe przepisy wprowadzają jedynie możliwość nabycia urządzenia bez kostki, wychodząc z założenia, że skoro obowiązuje teraz jeden standard ładowania, nie ma sensu by każdy sprzęt miał osobną ładowarkę. Z punktu widzenia ekologii ok, ale oczywiście producenci skorzystali z tej furtki wycofując ładowarki i oferując je osobno – za dodatkową opłatą. I OPPO nie jest tu wyjątkiem.
Ja żałuję, że OPPO poskąpiło na etui – w pudełku znajdziemy tylko kabelek USB-C – USB-A, przejściówkę i szpilkę do tacki na karty SIM. Jak dla mnie etui, nawet najprostsze, bardzo by się przydało, bo niestety telefon parę razy zjechał mi z kanapy czy wyślizgnął z ręki, czego efektem jest niewielka „wgniotka” na ramie urządzenia. A skoro przy ramie jesteśmy…
Na prawym boku mamy coś, na czym warto się na chwilę zatrzymać. To fizyczny przycisk do obsługi aparatu. W zasadzie nie wystaje ponad powierzchnię ramy, ale ma bardzo mocne wibracje, więc klikanie nim jest wyraźne i proste. Dwukrotne naciśnięcie powoduje uruchomienie aplikacji aparatu bądź jej uruchomienie i automatyczne zrobienie zdjęcia – w zależności od tego jakie ustawienie wybierzemy. Przesuwając po przycisku palcem można też sterować zoomem – ale tylko w poziomej orientacji telefonu, w pionie to niestety nie działa. Pomysł przycisku z pewnością jest ciekawy, od zawsze jest on (choć z mniejszą ilością funkcji) we flagowcach Sony, od serii 16 mają go również iPhony. Więc być może teraz zobaczymy takie rozwiązanie w większej liczbie urządzeń z Androidem. Wracając zaś do OPPO – jeśli producent powieli przycisk w kolejnych latach, mam nadzieję, że umieści go nieco niżej – bliżej dolnej krawędzi – tak by łatwiej było do niego sięgać palcem trzymając smartfon w poziomie. Teraz jest to trochę niewygodne i ja w zasadzie nie korzystałem z niego przy robieniu zdjęć. Co oczywiście nie oznacza, że komuś innemu nie przypadnie on do gustu.
Sercem tego modelu nie jest flagowy Snapdragon ale MediaTek. Dokładnie – Dimensity 9400 wykonany w 3 nm technologii. Do tego mamy 512 GB pamięci wbudowanej (UFS 4.0) i 16 GB RAM z możliwością rozszerzenia wirtualnego o 12 GB. Wynik w AnTuTu Benchmark to 2283862 pkt. – nieco mniej niż Snapdragon 8 Elite, ale wciąż to gigantyczny wręcz zapas mocy. Nie ma się więc co martwić w zasadzie o nic – codzienna praca jest na topowym poziomie, bardzo dobrze jak na Androida wypada trzymanie zakładek w pamięci (to moje spore zaskoczenie), wymagające gry także nie są dla Find X8 Pro najmniejszym wyzwaniem. Do tego telefon praktycznie się nie grzeje, nawet AnTuTu Benchmark nie spowodował wzrostu temperatury (30 stopni mierzone kamerą FLIR). Oczywiście rzeczy typu nawigacja, jakość rozmów czy płatności NFC są bezproblmowe. Jest 5G, VoWiFi i VoLTE.
Zestaw obiektywów to 4×50 MP z tyłu czyli:
• obiektyw główny 50 MP, f/1.6, 23mm, 1/1.4″, 1.12µm, multi-directional PDAF, OIS;
• obiektyw tele 3x 50 MP, f/2.6, 73mm, 1/1.95″, 0.61µm, multi-directional PDAF, OIS;
• obiektyw peryskop-tele 6x 50 MP, f/4.3, 135mm, 1/2.51″, 0.7µm, dual pixel PDAF (35cm – ∞), OIS;
• szeroki kąt 50 MP, f/2.0, 15mm, 120˚, 1/2.75″, 0.64µm, multi-directional PDAF;
• selfie 32 MP, f/2.4, 21mm, 1/2.74″, 0.8µm.
Wszystko jest sygnowane fotograficzną marką Hasselblad. Na papierze zestaw iście flagowy, jak jest w praktyce? Zacząć trzeba od ilości różnych możliwości. Idąc po kolei: pierwszy jest tryb master robiący zdjęcia w JPG albo RAW, automatyczny bądź profesjonalny z ręcznymi ustawieniami. Dalej mamy wideo, z opcjami scena i sztuczne ognie, nagrywający maksymalnie w 4K 60 FPS. Następne to zdjęcie – znów z ustawieniami: scena, sylwetka, sztuczne ognie. Dalej portret z ustawieniem przysłony, ultra night, a w więcej (oczywiście można to dodać do głównej belki) tryby wysoka rozdzielczość, panorama, film (ustawienie ręczne), zwolnione tempo, film poklatkowy, długa ekspozycja, film z dwóch kamer, naklejka, skaner dokumentów i tryb XPAN. Na górnej belce są m.in. ujęcia makro, HDR, wybór formatu zdjęcia, czy wejście w kolejne ustawienia.
Przechodząc w końcu do samych fotografii. Za ilością opcji idzie na szczęście świetna jakość. Zdjęcia w automacie, bez wybierania żadnego z trybów, są naturalne i pełne szczegółów. OPPO nie podbija barw i nie zwiększa kontrastu. Można to robić samemu – albo zmieniając tryb, albo bawiąc się w ręczne ustawienia, albo w postprodukcji, używając któregoś z filtrów. Najważniejsze, że podstawą jest doskonała jakość. Przy dobrym świetle wszystkie trzy obiektywy zachowują kolorystyczną spójność, a zakres optyki jaki mamy do dyspozycji – pomiędzy szerokim kątem a 6x przybliżeniem – jest imponujący. Co za tym idzie – możliwości foto są przeogromne, można pokusić się o zrobienie szczegółowych zdjęć obiektom znajdującym się dość daleko od nas. Maksymalne przybliżenie to 120x, zdjęcia do 20 albo nawet 30x powiększenia też nadają się do pokazania. Przy dużym przybliżaniu uaktywnia się opcja stabilizująca kamerę, tak by zdjęcie nie było rozmyte. Ale oczywiście wtedy w grę wchodzi AI i oprogramowanie, które poprawia ujęcia tak by nadawały się one do oglądania, przynajmniej bez przybliżania. Bo gdy to zrobimy, zobaczymy rozmycia rodem z dzieł impresjonistów – co jednak jest zupełnie zrozumiałe, podobny efekt jest też w innych smartfonach które starają się przybliżyć nam jak najbardziej fotografowany obiekt.
Zdjęcia zrobione smartfonem OPPO Find X8 Pro
Mamy tu do czynienia z nową jednostką krzemowo-węglową o pojemności 5910 mAh. A to przekłada się na dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu, który potrafi dobić do dwóch dni i czasie pracy na włączonym ekranie na poziomie 7, 8 godzin. Przy tak wymagających podzespołach to znakomity wynik. Niezłe jest również ładowanie – przewodowe 80W i bezprzewodowe 50W. Oczywiście o kostkę, o czym pisałem na początku, musimy zadbać sami. Ładowanie (ja ładowałem go 80W ładowarką z OnePlus 10 Pro) trwa około 45, 50min. Jest również 10W bezprzewodowe ładowanie zwrotne, czyli naładujemy np. słuchawki czy podładujemy smartwatch.
Smartfon pozostawia po sobie doskonałe wrażenie. W zasadzie nie rozumiem tylko zastosowania wolniejszego optycznego a nie ultradźwiękowego czytnika linii papilarnych. To w sumie największy zgrzyt, poza tym wszystko jest na najwyższym poziomie. Świetnie sprawdza się procesor, przez co działanie jest doskonałe, oprogramowanie, wsparcie, zdjęcia, bateria, ekran – o tych elementach można pisać w samych superlatywach. Suwak do profili dźwiękowych jest genialny, przycisk do foto – ciekawy. Jeśli ktoś poszukuje topowego smartfona i dysponuje nadmiarem gotówki, spokojnie mogę OPPO Find X8 Pro polecić.