Strona główna » Samsung Galaxy S25 Ultra. Czy zasłużył na taką krytykę?

Samsung Galaxy S25 Ultra. Czy zasłużył na taką krytykę?

Autor Mirosław Mazanec
0 komentarze
Koreańczycy konsekwentnie kroczą ścieżką wyznaczoną przez Apple. Amerykańska firma od dłuższego czasu jest piętnowana za małą ilość zmian w swoich smartfonach. A ludzie i tak je kupują. Podobnie dzieje się z Samsungiem.
Zanim zajmiemy się naszym dzisiejszym bohaterem, czyli najdroższym z serii S25 – modelem Ultra, spróbujmy zastanowić się nad polityką firmy. Która moim zdaniem ma sens i którą można dość prosto uzasadnić. Co wcale nie oznacza, że się z nią zgadzam. Ale przynajmniej chyba ją rozumiem.
Przez wiele lat trwał smartfonowy wyścig na nowości, napędzany głównie przez chińskich producentów. Każda premiera musiała być „rewolucją” i „przełomem” – czy to w dziedzinie wydajności, w fotografii czy wyświetlaczach. Momentem w którym ktoś powiedział w końcu stop był ban nałożony na Huawei przez amerykańską administrację, który zachwiał smartfonowym biznesem tego producenta. Do tego doszła pandemia, przez którą cały światowy rynek przystopował. A firmy miały trochę czasu by zastanowić się, dokąd to wszystko zmierza. Co wymyśliły?
Wyścig na coraz lepszą specyfikację powoli dobiegł końca. Jasne, wydajność smartfonów idzie do przodu wraz z najnowszymi generacjami procesorów, ale widać to tylko w wynikach benchmarków. W codziennym używaniu zmian praktycznie brak. Podobnie jest z wyświetlaczami albo jakością zdjęć.
Samsung Galaxy S25 Ultra
Producenci postawili więc na sztuczną inteligencję, bo to stosunkowo nowa dziedzina i tu zmiany widać najlepiej. Zamiast wymyślać koło na nowo Samsung współpracując z Google stał się liderem w dziedzinie AI – linie Galaxy S i Pixele są tu liderami rynku. Zaś nowości sprzętowe z generacji na generację można nazwać kosmetycznymi – a to delikatnie zmieniony kształt telefonu, a to większa rozdzielczość w którymś z aparatów, a to minimalnie inny wygląd obiektywów. Tak, żeby nie można było powiedzieć, że nic się nie zmieniło i by jakoś uzasadnić wydanie kolejnej generacji. Bo skoro u Apple to działa, to dlaczego nie przełożyć to na Androida.
Zwłaszcza, że firma niespecjalnie chyba martwi się już chińską konkurencją. Oczywiście nie to, żeby jej nie zauważała, ale główne rynki dla Samsunga to Korea i USA – tam sprzedaż jest największa a jednocześnie tam chińskich urządzeń praktycznie brak bądź są w marginalnym zakresie. Trochę inaczej jest w Europie, bo tu chińscy producenci starają się zaistnieć, ale i tak Samsung i Apple mają dwa pierwsze miejsca pod względem sprzedaży.
Oczywiście – marginalna ilość zmian to prosty sposób narażenia się na krytykę – tak dziennikarzy jak i użytkowników. Najważniejsza jednak dla Samsunga jest sprzedaż, a tu chyba firma nie ma się co przejmować. Atrakcyjne modele odkupu, różne promocje, metod na przyciągnięcie klientów jest wiele i Koreańczycy wiedzą, jak to się robi.
Więc tak, nowości w linii S25 w porównaniu do S24 czy S23 jest w sumie niewiele. Ale Samsung doskonale o tym wie i wcale to mu nie przeszkadza. Patrzy się na Apple, trzyma rękę na pulsie by nie przespać jakiejś teoretycznej rewolucji i nie stać się drugą Nokią i po prostu zarabia.
Jestem jednak bardzo ciekawy jak zareaguje na to, co z bateriami w smartfonach zrobili ostatnio chińczycy. Bo ci nie odpuszczają, udało im się opracować nowy rodzaj ogniwa krzemowo węglowego, które jest w stanie przy tej samej wielkości zakumulować więcej energii niż ogniwo litowo jonowe, co oczywiście przekłada się na dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu. Najnowsze Samsungi, iPhony czy Pixele korzystają cały czas ze starej technologii. Co zrobią w kolejnych odsłonach swoich flagowców? Czy jakoś zareagują, czy też będą udawać, że nic się nie dzieje a ich rozwiązanie jest cały czas najlepsze? To okaże się za jakiś czas, na dziś chińczycy w tej dziedzinie wyprzedzili konkurencję.
Samsung Galaxy S25 Ultra
Jak to wszystko ma się do naszego dzisiejszego bohatera, czyli S25 Ultra? Z powodów o których wyżej rykoszetem obrywa też flagowy model Samsunga. Moim zdaniem niesłusznie, bo to po prostu wciąż bardzo dobry telefon. Choć już nie najlepszy na rynku, tak jak to wcześniej bywało.

Dla przypomnienia – ceny wyglądają następująco:

• 12/256 – 6399 zł
• 12/512 – 6899 zł
• 12/1TB – 7999 zł

Galaxy S25 Ultra. Budowa
W tym roku firma postawiła na bardziej kanciastą bryłę urządzenia. Kłaniają się iPhony, kłaniają się ostatnie Pixele. Ja wolałem lekkie zaoblenia ramy z zeszłego roku – chwyt był wygodniejszy. Ale pewnie i tak większość użytkowników włoży smartfon do jakiegoś etui, a wtedy te dyskusje stają się czysto akademickie.
Smartfon minimalnie zmalał, wymiary to 162.8 x 77.6 x 8.2 mm, w zeszłym roku to 162.3 x 79 x 8.6 mm, został też odchudzony – waży 218 g zamiast 232 g. Co ciekawe, urósł ekran – minimalnie, z 6.8 na 6.9 cala.
Przód i tył pokryto szkłem Corning Gorilla Armor 2, rama jest z tytanu (przynajmniej w jakiejś części). Norma uszczelnienia jest na poziomie IP68, teraz wiele smartfonów, nawet ze średniej półki, ma ją na nieco wyższym poziomie IP69.
W dolnej części ramy mamy rysik, który w tym roku został odchudzony o moduł bluetooth, z którego ponoć mało kto korzystał. Mi zdarzyło się parę razy w moim prywatnym S22 Ultra, teraz już nie ma szansy na zrobienie zdjęcia za pomocą przycisku na stylusie. Dalej mamy klasyczny układ wejść i przycisków, tu żadnych rewolucji nie ma. Głośniki są dwa, smartfon brzmi bardzo dobrze i przez nie i na słuchawkach. Czy najlepiej na rynku – nie wiem, ale na pewno flagowo.
Samsung Galaxy S25 Ultra
Obiektywy są dalej w stylu Samsunga – czyli bez żadne wyspy, zmieniono nieco ich wygląd, są nieco większe.
Galaxy S25 Ultra. Ekran
Ciężko jest zmieniać coś, co jest doskonałe. Więc znów mamy do czynienia raczej z kosmetyką. Rogi wyświetlacza to nie kąty proste ale delikatne zaokrąglenia, rameczki są cieniutkie, więc przekątna, jak już pisałem, minimalnie urosła. I to tyle. Technicznie – to płaski Dynamic LTPO AMOLED 2X, z odświeżaniem do 120Hz, HDR10+, jasnością maksymalną 2600 nitów, rozdzielczości 1440 x 3120 pikseli (498 PPI) i proporcjach 19.5:9. Pokryty jest matową, antyrefleksyjną powłoką. Czytelność na dworze jest doskonała, porównywałem ten ekran do tego z OPPO Find X8 Pro i Samsung wygrywał w cuglach z wielką przewagą.
Samsung Galaxy S25 Ultra
Oczywiście jest mnóstwo możliwości dopasowania ekranu do własnych preferencji – zaczynając od płynności ruchu, przez tryb ochrony wzroku, tryby kolorów ekranu, ochrony wzroku czy rozdzielczości, która standardowo jest ustawiona na FHD+ ale można ją obniżyć do HD+ bądź podnieść do QHD+.
Mamy Always on Display ustawiane w przedziałach czasowych i dwóch trybach – tradycyjnym, gdzie ekran jest w pełni wygaszony i drugim – gdzie jest lekko przygaszony – tak jak jest to w iPhonach bądź Honorach.
Czytnik linii papilarnych jest ultradźwiękowy, działa idealnie, rozpoznawanie twarzy jest szybkie ale są smartfony w tym względzie szybsze. Działa dwukrotne uderzenie w celu wygaszenia i wybudzenia urządzenia.
Samsung Galaxy S25 Ultra
Galaxy S25 Ultra. Działanie
Smarfton jest napędzany najnowszym topowym Snapdragonem 8 Elite (3 nm), w wersji przygotowanej specjalnie dla Samsunga, z układem graficznym Adreno 830. Mamy trzy wersje pamięciowe – 256, 512 i 1TB w standardzie UFS 4.0, wszystkie z 12 GB RAM. W AnTuTU Banchmark mój testowy egzemplarz osiągnął 2250615 pkt., rozgrzewając się do 44,5 stopnia Celsjusza w najcieplejszym miejscu na wysokości aparatów.
Działanie jest wzorowe, przez ponad dwa tygodnie nie miałem absolutnie żadnych powodów do narzekań. Smartfon wyczuwalnie się nagrzewa w dwóch przypadkach – dłuższej rozgrywce w wymagające tytuły na najwyższych ustawieniach oraz kręceniu filmów w 4K. Ale wszystko w granicach smartfonowych standardów. Nie miałem kłopotów z jakością rozmów, działaniem GPS. NFC łapie błyskawicznie, działa 5G, VoLTE i VoWiFi i Bluetooth w standardzie 5.4.
Samsung Galaxy S25 Ultra
Galaxy S25 Ultra. Oprogramowanie
Samsung przychodzi do nas z Androidem 15, mamy zapewnionych 7 dużych aktualizacji systemu. Dostajemy również najnowszą nakładkę One UI 7.0, o której Samsung mówi jak o małej rewolucji – oczywiście dzięki sztucznej inteligencji. W kwestii wyglądu – przeprojektowano widgety, dodano pasek Now Bar na ekranie blokady (stos widgetów z aplikacji które pracują w tle), przebudowano panel szybkich ustawień (konfigurowalny, jeśli ktoś nie będzie się mógł do niego przyzwyczaić, może wrócić do starego układu).
Oczywiście nie może się obejść bez AI. Jak chwali się firma:

One UI 7 wprowadza zaawansowane funkcje Galaxy AI, w tym wszechstronne narzędzia wspomagające pisanie, które zwiększają produktywność w każdej sytuacji. Dzięki integracji z systemem operacyjnym AI OS użytkownicy mogą na przykład zaznaczać teksty bez potrzeby przełączania aplikacji. To uzupełnienie narzędzi dostępnych już na urządzeniach Galaxy, takich jak podsumowywanie treści, sprawdzanie pisowni i gramatyki, czy automatyczne formatowanie notatek w formie punktorów – wszystko oparte na sztucznej inteligencji.

Ulepszone funkcje połączeń w One UI 7 redefiniują komunikację dzięki automatycznej transkrypcji rozmów, obsługującej 29 języków (jest Polski). Podczas nagrywania rozmowy, transkrypcje są tworzone automatycznie, co pozwala uniknąć ręcznego robienia notatek, nawet przy wykonywaniu wielu zadań jednocześnie. Użytkownicy mogą zarządzać funkcją nagrywania rozmów w ustawieniach: Settings > Call.

Nowy interfejs aparatu został zaprojektowany z myślą o bardziej intuicyjnej obsłudze zaawansowanych ustawień, oferując użytkownikom większą wygodę i płynność działania. Przeprojektowane przyciski, elementy sterujące i tryby umożliwiają łatwiejszy dostęp do kluczowych funkcji, a dzięki wyskakującemu oknu u dołu ekranu podglądu można teraz szybko przełączać się między różnymi trybami aparatu. To rozwiązanie znacznie usprawnia obsługę i zwiększa efektywność pracy.

Dodatkowo w trybach Pro i Pro Video uproszczono układ ustawień ręcznych, co pozwala użytkownikom skupić się na kreatywnej pracy – fotografowaniu lub filmowaniu – bez zbędnych rozproszeń. Nowością w trybie Pro Video jest funkcja precyzyjnego sterowania zoomem, która umożliwia regulację prędkości zoomu, gwarantując płynne i profesjonalne przejścia.

Czy któraś z funkcji One UI 7.0 zrewolucjonizowała mój sposób używania smartfona? Nie. Ale zmiany są przyjemne dla oka, z Now Bar korzystam, podobnie jak z kilku rozwiązań AI.
Galaxy S25 Ultra. Zdjęcia, filmy

Zestaw obiektywów wygląda następująco:

• główny 200 MP, f/1.7, 24mm, 1/1.3″, 0.6µm, multi-directional PDAF, OIS
• tele 10 MP, f/2.4, 67mm, 1/3.52″, 1.12µm, PDAF, OIS, 3x optyczny zoom
• tele 50 MP, f/3.4, 111mm, 1/2.52″, 0.7µm, PDAF, OIS, 5x optyczny zoom
• szeroki kąt 50 MP, f/1.9, 120˚, 0.7µm, dual pixel PDAF, Super Steady video
• selfie 12 MP, f/2.2, 26mm, 1/3.2″, 1.12µm, dual pixel PDAF

Samsung Galaxy S25 Ultra
W porównaniu do zeszłorocznego modelu zmienił się szeroki kąt, który teraz ma 50 zamiast 12 MP. Czyli znów – kosmetyka zamiast rewolucji. Ale też nie można powiedzieć, że nic się nie zmienia. Dodatkowo przeprojektowano nieco interfejs aplikacji aparatu. Jest prościej, dla mnie najważniejsze jest to, że spokojnie można się odnaleźć we wszystkich funkcjach i nie trzeba się uczyć niczego od nowa.
A funkcji jest oczywiście za trzęsienie, tryby profesjonalne dla zdjęć i wideo, expert RAW, wideo portretowe, podwójne nagrywanie – nie brakuje niczego.
Jakość jest bardzo dobra, zdecydowanie to smartfonowa czołówka, nie mogę jednak powiedzieć by zdjęcia były najlepsze na rynku. Doskonale sprawuje się zoom – porównując go do dysponującego 6x powiększeniem optycznym OPPO Find X8 Pro lepiej moim zdaniem wypadały zdjęcia z Samsunga. Ale przy głównym obiektywie czy szerokim kącie było już raczej odwrotnie – Samsung zaskakująco słabo radził sobie z wydobywaniem szczegółów z cieni, z czym OPPO nie mało problemów.
Co do zasady – fotografie mogą się jednak podobać – mają dużo detali, również w szerokim kącie, co do tej pory było jedną z nielicznych słabości tego urządzenia. Mamy zbieżność kolorystyczną we wszystkich obiektywach, nie płaczę też za 10x zoomem, bo takie powiększenie uzyskiwane 5x obiektywem tele jest bardzo dobre – lepsze niż 10x powiększenie optyczne w moim S22 Ultra.
Doceniam też, że Samsung poprawił w końcu jedną z większych bolączek aparatu, czyli robienie zdjęć obiektom w ruchu. Do tej pory zrobienie ostrego zdjęcia ruszającym się osobom czy zwierzętom graniczyło z cudem. Teraz już tak nie jest, co sprawdziłem na psie córki czy ludziach jeżdżących na łyżwach na rynku Starego Miasta. Wszystkie zdjęcia są ostre, nie mam żadnych zastrzeżeń.
Tryb nocny też jest ok., choć znów – OPPO moim zdaniem tu wygrywa. Ale Samsung nie odstaje. Z kolei selfie jest lepsze w starszym S22 Ultra – tu chyba górę bierze ilość MP w obiektywie, bo tam mamy ich 40 a w S25 Ultra 12. Tym niemniej porównując S25 Ultra do OPPO Find X8 Pro z 32 MP obiektywem selfie – wybieram zdjęcia Samsunga, które miały lepszą rozpiętość tonalną i zaskakująco – nieco więcej szczegółów.
Bardzo dobrze wypada filmowanie – nawet w 8K 30 FPS w trybie auto, co ciekawe w manualu dostajemy dodatkowo 24 klatki. Jest tam również format LOG, ustawienia kierunkowe mikrofonu, monitorowanie ekspozycji. Wideo jest bardzo stabilne, można przechodzić między obiektywami w 4K 60 FPS, można również przełączać się podczas nagrania z kamery tylnej na selfie – czego nie ma chyba w żadnym innym smart fonie.
Galaxy S25 Ultra. Bateria
Tu bez zmian. Ogniwo ma pojemność 5000 mAh i wykonane jest w starszej technologii litowo jonowej. Ładowanie to 45W po kablu, 15W bezprzewodowo i 4.5W zwrotne. Chińska konkurencja jest daleko z przodu. Nie zmiania to faktu że jeśli chodzi o czas pracy na jednym ładowaniu – jest nieźle, w moich rękach telefon wytrzymywał od całego pełnego dnia intensywnego używania do półtora lżejszego. Jest więc standardowo.
Samsung Galaxy S25 Ultra
Galaxy S25 Ultra. Podsumowanie
Zacznijmy od rzeczy najważniejszej. Galaxy S25 Ultra jest smartfonem bardzo dobrym. Bo wydaje mi się, że w całym tym narzekaniu na Samsunga ta rzecz trochę umyka. Czy to oznacza jednak, że trzeba się na niego rzucać jak pies na kość? Niekoniecznie. Jeżeli byłbym posiadaczem S23 Ultra i S24 Ultra, najnowszy model nie byłby dla mnie żadnym wydarzeniem i nawet nie pomyślałbym o zmianie. Inaczej już w przypadku S22 Ultra, który na naszym rynku sprzedawany był z Exynosem. I chociażby z tego powodu, plus oczywiście dla dłuższego wsparcia i nieco bardziej zaawansowanych funkcji AI – pomyślałbym o zmianie. Choć oczywiście One UI 7.0 z większością systemowych nowości ma się pojawić również na tym modelu. Mając zaś S21 Ultra – w ogóle bym się nie zastanawiał. Zwłaszcza, że Samsung ma różne formy cenowych upustów i promocji, więc początkowa cena 6399 zł na końcu może się okazać sporo niższa.

Możesz również lubić