Tegoroczne Samsungi Galaxy z linii S są powszechnie krytykowane za małą liczbę zmian w porównaniu do zeszłorocznych modeli. W przypadku Ultry o największej różnicy możemy mówić w kontekście obiektywu ultraszerokątnego który tym razem jest jaśniejszy i ma 50 MP a nie 12 MP. Cała reszta optyki pozostaje bez zmian, ale producent twierdzi, że zdjęcia i tak będą lepsze niż rok temu. To za sprawą nowego, specjalnego procesora Pro Visual Engine odpowiedzialnego za przetwarzanie obrazu.
Generalnie jednak nowości jest niewiele. Przez lata producenci przyzwyczaili nas do szalonego tempa, smartfony zyskiwały nowe funkcje i znaczące ulepszenia z generacji na generację, nie ma się więc co dziwić, że teraz użytkownicy czują się rozczarowani. Bo Samsung, wzorem Apple, który też jest bardzo krytykowany za małą ilość innowacji, zdecydowanie zwolnił tempo i od kilku generacji flagowej linii S dość oszczędnie serwuje nowe rozwiązania. Być może jest tak, że pod względem technicznym doszliśmy już do ściany i firmom trudno jest wymyślić koło na nowo. Choć przykład chińskich producentów którzy stosują baterie wykonane w nowej technologii węglowo-krzemowej, dzięki której są w stanie uzyskać zauważalnie większą pojemność, zdaje się przeczyć tej tezie. W każdym razie Samsung w tym roku liderem innowacji na pewno nie jest.
Ja postanowiłem sprawdzić, jak wygląda różnica w zdjęciach. Wykorzystałem do tego swojego prywatnego Samsunga Galaxy S22 Ultra, który zadebiutował w 2022 r.
Zestaw obiektywów wygląda w nim następująco:
• obiektyw główny 108 MP, f/1.8, 23mm, 1/1.33″, 0.8µm, PDAF, OIS
• obiektyw tele 10 MP, f/2.4, 70mm, 1/3.52″, 1.12µm, PDAF, OIS, 3x optyczny zoom
• obiektyw tele 10 MP, f/4.9, 230mm, 1/3.52″, 1.12µm, PDAF, OIS, 10x optyczny zoom
• szeroki kąt 12 MP, f/2.2, 13mm, 120˚, 1/2.55″, 1.4µm, dual pixel PDAF, Super Steady video
• selfie 40 MP, f/2.2, 26mm, 1/2.82″, 0.7µm, PDAF
Obiektywy w Galaxy S25 Ultra to:
• obiektyw główny 200 MP, f/1.7, 24mm, 1/1.3″, 0.6µm, multi-directional PDAF, OIS
• obiektyw tele 10 MP, f/2.4, 67mm, 1/3.52″, 1.12µm, PDAF, OIS, 3x optyczny zoom
• obiektyw tele 50 MP, f/3.4, 111mm, 1/2.52″, 0.7µm, PDAF, OIS, 5x optyczny zoom
• szeroki kąt 50 MP, f/1.9, 120˚, 0.7µm, dual pixel PDAF, Super Steady video
• selfie 12 MP, f/2.2, 26mm, 1/3.2″, 1.12µm, dual pixel PDAF
Jest więc kilka różnic – to rozdzielczość w obiektywach głównym i szerokim kącie – na korzyść nowszego modelu oraz w obiektywie do selfie – na korzyść starszego. Ale oczywiście to optyka, w smartfonowej fotografii liczy się również oprogramowanie odpowiedzialne za przetwarzania zdjęć, tu S25 Ultra powinien bić starszy model na głowę. Jak jest w praktyce? Wykonałem kilkadziesiąt zdjęć oboma smartfonami i ku mojemu zaskoczeniu, różnice są, ale nie zawsze na korzyść nowszego modelu.
Zacznijmy od selfie. Tu starszy model moim zdaniem rozkłada na łopatki nowszy – po prostu ilość megapikseli wygrywa. Po przybliżeniu widać zdecydowanie więcej szczegółów, twarz jest jaśniejsza, ostrzejsza, jakość fotografii w starszym modelu jest lepsza.
Zdjęcia nocne? Te ze starszego modelu są nieco jaśniejsze i na pierwszy rzut oka wyglądają trochę lepiej. Ale po przybliżeniu np. napisu widać, że w S25 Ultra szczegółów jest więcej a ostrość nieco lepsza.
Co ze zdjęciami w przybliżeniu? Największa różnica jest przy przybliżeniu 5x, które w S22 Ultra realizowane było cyfrowo, a w S25 Ultra jest optyczne. Tu nowszy model deklasuje wręcz starszego konkurenta, różnicę pomiędzy fizyczną matrycą a działaniem oprogramowania widać bardzo wyraźnie. Przy 3x powiększeniu, realizowanym optycznie, wynik jest moim zdaniem bardzo podobny ale to raczej zrozumiałe, bo matryce są identyczne.
10x przybliżenie w starszym modelu realizowane jest 10 MP obiektywem, w nowszym to zoom cyfrowy. Ale jakość takich zdjęć jest lepsza w S25 Ultra. Mają więcej szczegółów, jest lepsza ostrość, S22 Ultra miał kilka razy kłopoty z jej złapaniem, S25 Ultra nigdy. Wygląda więc na to, że krytyka pod adresem producenta za zlikwidowanie tego optycznego przybliżenia była nieco na wyrost.
Kolejny do oceny jest szeroki kąt. Czy widać różnicę między 12MP w S22 Ultra a 50 MP w najnowszym modelu? Otóż widać, ale czy na pewno na korzyść S25 Ultra? Zdjęcia z tego modelu są zdecydowanie ciemniejsze, ilość szczegółów w centrum kadru w zasadzie jest identyczna. Dopiero gdy zejdziemy na boki – widać lekką różnicę w szczegółowości na korzyść nowszego telefonu.
Idąc dalej – zdjęcie w trybie portretowym w 3x przybliżeniu zdecydowanie bardziej podoba mi się w starszym modelu – ma lepszy kontrast i więcej szczegółów. Z kolei zdjęcia z obiektywu głównego w S22 Ultra są jaśniejsze, a różnic w ilości szczegółów mimo innych matryc nie zauważam.
Jest jeszcze jedna rzecz. S22 Ultra jak i jego następcy byli krytykowani, zresztą bardzo słusznie, za bardzo słabe łapanie ostrości na obiektach w ruchu. Przez co zrobienie dobrego zdjęcia bawiącemu się psu, kotu czy dziecku było niesłychanie trudne. Wygląda jednak na to, że w końcu producent posłuchał użytkowników i poprawił działanie AF. W każdym razie po wykonaniu kilkudziesięciu zdjęć swojemu kotu myjącemu sobie futro muszę przyznać, że w zasadzie każde jest ostre i szczegółowe. Ale oczywiście będę się temu tematowi jeszcze dokładniej przyglądał a ostateczny werdykt wydam w pełnej recenzji S25 Ultra.
Reasumując. W jednych sytuacjach lepsze są zdjęcia ze starszego modelu, w innych – z nowszego. Więcej przewag ma chyba jednak S25 Ultra, choć trudno tu mówić o jakiejś przepaści. To pokazuje, że w jakości fotografii producenci doszli do ściany i teraz jest czas na szlifowanie szczegółów i naprawianie ewentualnych niedociągnięć. O jakiejkolwiek rewolucji możemy już chyba zapomnieć.